26 maja 2018


Jak co roku, w pierwszej połowie marca trwał genewski Motor Show. Podczas gdy podobne tego typu ekspozycje coraz bardziej się komercjalizują, w halach Palexpo nadal najważniejsi są inżynierowie i styliści. Podczas osiemdziesiątej ósmej edycji nie zabrakło konstrukcji samochodowych wizjonerów. Urozmaicały one ekspozycje wielkich koncernów, gdzie odbywały się premierowe odsłony wielkoseryjnych samochodów.

Ryszard Romanowski

pAL V REAR

Nie ulega wątpliwości, że motoryzacja znajduje się w latach przełomu. Nie chodzi tu wyłącznie o ekologiczne, czyli niskoemisyjne napędy. W wielu wypowiedziach można było usłyszeć, że rozwój zarówno silników spalinowych, jak i napędów elektrycznych, odbywa się równolegle i nie zamierza się wstrzymywać żadnej z dróg. Oczywiście, prace rozwojowe każdego z rodzajów napędu są kosztowne i pozwolić sobie na nie mogą głównie wielkie i bogate koncerny. Według statystyk skażenie motoryzacyjne stanowi zaledwie 7% ogólnej emisji. Z czego 3-4% generują silniki. Reszta to np. pyły z okładzin hamulcowych i opon, od których nie są wolne również samochody elektryczne.
Podczas konferencji FIA ktoś spytał: – Panowie o co walczymy? Odpowiedzią była pełna zakłopotania cisza.
Walczymy na pewno o wzrost bezpieczeństwa. Dlatego gwałtownie rozwijają się systemy autonomicznej jazdy, pełne czujników, radarów, lidarów itp. rozwiązań. Ma to również wpływ na ekspozycje samochodowe. Równie ważne – jak wielkie salony motoryzacyjne – dla przemysłu samochodowego stają się światowe targi elektroniki użytkowej. Organizatorzy genewskiego Motor Show podpisali umowę o współpracy z berlińskimi targami IFA, które są jedną z najważniejszych na świecie ekspozycji elektroniki użytkowej.
O ile do wprowadzenia rozwiązań umożliwiających jazdę w pełni autonomiczną jest jeszcze daleka droga, to wiele systemów stało się już codziennością w pojazdach produkowanych seryjnie. Większość z nich znakomicie ułatwia życie, szczególnie mniej wprawnym kierowcom. Niektóre jednak rozwiązania, których upowszechnienia domagają się producenci, wręcz budzą strach. Właśnie trwa dyskusja nad usunięciem gniazd diagnostycznych OBD. Oznaczałoby to wyeliminowanie z rynku wielu niezależnych serwisów. Miejmy nadzieję, że prawodawcy nie pozwolą na takie działania, drastycznie ograniczające konkurencję.

 

cały artykuł dostępny jest w wydaniu 4 (127) kwiecień 2018