17 listopada 2018


(felieton)

Rozpoczął się nowy rok, a przy tej okazji jak zwykle pojawiło się mnóstwo rynkowych prognoz nt. jaki on będzie. Wszystkie pisane w stanowczym tonie, przez znawców tematu, udrapowane w pozory fachowości. W końcu do takich zadań nie nadaje się pierwszy lepszy z brzegu; najczęściej są to niezależni eksperci, albo przedstawiciele firm zajmujących się przepowiadaniem przyszłości, oficjalnie zwanych doradczymi, albo z angielska konsultingowymi. Firm ma się rozumieć niezależnych, od nikogo. Kompletnie.

Tomasz Gerard

Czasem można mieć wrażenie, że ci ludzie przepisują z roku na rok te swoje prorocze analizy, zmieniając tylko trochę, w zależności od tego, z jakiego klucza aktualnie należy śpiewać – tyle w nich głębi i fachowości.
Chyba podobni niezależni eksperci doradzają rządzącym w naszym kraju, bo sypią oni wciąż kolejnymi niezrównanymi konceptami, jak z rękawa. Oto za pół miliarda złotych z pieniędzy podatników ma powstać kilkanaście tysięcy nowych żłobków. No tak, przecież tego rodziny potrzebują najbardziej – jak najszybciej pozbyć się jak najmniejszych dzieci. Najlepiej, żeby dzieci jeszcze nie zdążyły się do rodziców przywiązać i przyzwyczaić. No bo przecież rodzice są, jak sama nazwa wskazuje, od rodzenia dzieci, ale od wychowywania już nie. Wychowywać ma państwo. Chociaż słowo wychowywać nie jest już w tym przypadku właściwe. Słynny działacz socjalistyczny Uljanow (pseudonim konspiracyjny: Lenin) mówił – dajcie mi swoje dzieci w wieku lat trzech, a ja wam ich już nigdy nie oddam. I wiedział co mówił. Rzeczywistość potwierdziła jego deklaracje. Zdeprawował miliony ludzi, co zresztą odczuwamy niemal na co dzień. Żyją przecież pośród nas. Ale on mówił o trzylatkach, a do żłobków biorą dzieci młodsze, nawet niemowlęta...
Inni znowu doradcy doradzili „naszym” pożal się Boże rządzącym jak najszybsze wprowadzanie rozwiązań biometrycznych. Nie dowodem, a palcem albo okiem będziemy za parę lat identyfikowani przez policjanta – ogłaszają media. No to też pierwsza potrzeba Polaków, jedna z tych najpilniejszych. Nie ma na co czekać, tylko raz, dwa czipować wszystkich jak leci. Może tylko zastanawiać z jakiego powodu policjanci mają nas identyfikować. Owszem mowa jest też o tym, że konieczna będzie następna wymiana dowodów osobistych (któraż to już?), kart bankowych, ubezpieczeniowych i in., ale to identyfikowanie jest jakby najważniejsze. Zapewne nie bez przyczyny.


cały artykuł dostępny jest w wydaniu 1/2 (112/113) styczeń/luty 2017