23 września 2018


Drodzy Czytelnicy,

Żyć jak ludzie... W PRLu to było marzenie większości społeczeństwa. Wielu w akcie desperacji uciekało za granicę, w nadziei na normalne życie. Synonimem tego normalnego życia były często wranglery, kolorowe reklamy i pełne półki w sklepach. Czy tyle wystarczy żeby żyć jak ludzie? No, może jeszcze pieniądze, własne lokum i samochód. Coś jeszcze? I dobra, stała praca. I wakacje w różnych ciekawych miejscach. I jeszcze dużo kanałów w telewizji. Można by tak długo wymieniać.
Dzisiaj mamy już te dżinsy, kanały w telewizji, reklamy i pełne półki. Są nowe mieszkania, osiedla, masa samochodów i oblegane oferty biur podróży. Może z pracą gorzej, ale wielu ją ma. Czy zatem ludzie żyją jak ludzie, tak jak chcieli?
Popularność tych wszystkich „naszych klas” i innych serwisów społecznościowych, za pomocą których ludzie organizują spotkania po czterdziestu latach niewidzenia i braku zainteresowania, często ukazuje smutniejszą stronę rzeczywistości. Zwykle spotykać się, z nieznajomymi już de facto ludźmi, chcą tacy, którzy koniecznie muszą się popisywać przed innymi swoją pozycją, osiągnięciami, majątkiem. Inni znowu chcieliby dzięki takim spotkaniom poprawić swój los, mając nadzieję trafić na kogoś, kto np. załatwi lepszą pracę. Ale jednych i drugich łączy mniej lub bardziej skrywane niezadowolenie ze swojego obecnego życia. Rozczarowanie, znużenie, brak prawdziwej satysfakcji, pustka. Starają się więc wrócić do przeszłości, którą teraz idealizują – cofnąć czas i zacząć od nowa. To nic, że ten czas, do którego tęsknią, to był często czas PRLu właśnie, kiedy się ponoć nie dało żyć. Usprawiedliwieniem takich pragnień bywa rzekomy ówczesny brak zmartwień. A w rzeczywistości jest tak, że wtedy stali u progu życia, na które mieli wilczy apetyt, a teraz już przeżyli znaczną jego część, ale ten apetyt nie został zaspokojony, albo ten smak życia, którego się spodziewali, nie był taki zachwycający. Bo też nie mógł być. Życie, którego celem jest jedynie zdobycie tych wszystkich rzeczy (i pracy, i płacy itp.) nie może być pełne.
Żyć jak ludzie – okazuje się, że dla wielu nie jest to do końca zrozumiałe. Gdyby człowiek wyewoluował z jakiejś małpy albo z innego bydlęcia, to może by mu wystarczyło, że posiada i sobie poużywa. Tylko gdyby wyewoluował to nie odczuwałby pustki i rozczarowania mając pełny brzuch i portfel. A jednak odczuwa. I to niejeden.

Zapraszam do lektury pierwszego w tym roku wydania „Projektowania i Konstrukcji Inżynierskich”.

 

Przemysław Zbierski