21 marca 2019


Autonomiczne powietrzne taksówki i latające samochody to ostatnio coraz częściej realizowane koncepcje, zarówno przez niewielkie start-upy, jak i przez lotniczych potentatów, takich jak np. Airbus. W większości wypadków są to maszyny typu VTOL, czyli pionowego startu i lądowania, napędzane silnikami elektrycznymi.

Ryszard Romanowski

Jedną z najciekawszych koncepcji tego typu konstrukcji zaprezentowano przed rokiem. Zwracała uwagę zarówno niekonwencjonalna budowa statku powietrznego jak i nazwa firmy, która go zaprojektowała. Jeżeli dotrzymane zostaną zapowiedziane terminy to pod koniec tego roku DeLorean DR-7 wzniesie się w powietrze.

DeLorean DR7 1

Firma DeLorean Aerospace słusznie kojarzy się z nieistniejącą już firmą DeLorean DMC, która przez rok zdążyła wyprodukować około 10 tys. sportowych samochodów. Znane są one m.in. z filmu „Powrót do przyszłości”. Co ciekawe, udział samochodu w filmie nie był finansowany przez producenta, jak to najczęściej się dzieje. Twórcy filmu uznali po prostu, że z wielu produkowanych nowoczesnych samochodów do ich koncepcji pasuje najbardziej budowany nieopodal Belfastu DeLorean. Kilka dni po premierze John DeLorean podziękował im w liście za niespodziewaną reklamę. W tym czasie firma była już w poważnych kłopotach finansowych. Jej historia mogłaby posłużyć do napisania scenariusza sensacyjnego filmu.
John Zachary DeLorean w latach pięćdziesiątych pracował w skazanej na zagładę przez rząd USA firmie Packard. Pod koniec II wojny jej kompletne linie produkcyjne podarowano ZSRR. Mimo nowych, odważnych projektów firma nie zdołała się podźwignąć. Władze odmówiły pomocy i znany producent luksusowych aut powoli dogorywał. DeLorean w 1956 roku trafił do General Motors. Wbrew zaleceniom zarządu w 1964 roku wprowadził na rynek słynnego Pontiaca GTO. Był to pierwszy w USA tzw. muscle car. Wyniki sprzedaży wprawiły w osłupienie szefów koncernu. Rozpoczęła się era mocnych amerykańskich samochodów. DeLorean opracował m.in. Pontiaca Firebirda i wiele innych konstrukcji, nie tylko z logo Pontiaca, cały czas marząc o założeniu własnej firmy. W 1974 r. John DeLorean odszedł z GM i założył DeLorean Company. Rozpoczęły się prace nad własnym autem. Projekt nadwozia zlecił studiu Giorgio Giugiaro. Powstały projekty sportowego coupe i czterodrzwiowego sedana. Wybrano ten pierwszy. W 1976 roku powstał prototyp DMC-12. Konstrukcją centralnej ramy w kształcie litery X, zawieszeń i wielu innych elementów podwozia zajął się słynny twórca Lotusa, Colin Chapman. W 1978 roku rząd brytyjski udzielił pożyczki na budowę fabryki w Dumurray, w Irlandii Północnej. Mimo wielu problemów technicznych, a przede wszystkim finansowych, w 1981 roku uruchomiono produkcję. Ciągłe problemy finansowe oraz kolejny kryzys na rynku samochodowym sprawił, że produkcję wstrzymano w 1982 roku. Kłopoty te przyczyniły się podobno do przedwczesnej śmierci Colina Chapmana. Jonh DeLorean robił wszystko, aby firma przetrwała wbrew wysiłkom konkurencji. Doprowadziło to do skandalu. W wyniku prowokacji policyjnej stanął przed sądem posądzony o handel kokainą. Rzekomo znaleziono przy nim 27 kg tego narkotyku. Po wielu rozprawach został uniewinniony. W tym czasie firma DMC przestała istnieć. W 2000 roku odebrano mu ostatni posiadany majątek. Działki o powierzchni ponad 170 ha, na których miała stanąć kolejna fabryka wykupił Donald Trump, aby urządzić pole golfowe. W wyniku udaru John DeLorean zmarł w 2005 roku. Jego samochody z charakterystycznymi nadwoziami ze stali nierdzewnej i drzwiami unoszonymi, jak w słynnym Mercedesie Gulwing, jeżdżą nadal, a ich wartość ciągle rośnie. W Teksasie nadal działa ogromne centrum serwisowe z logo DMC, w którym dostępne są wszystkie części. Wydawać by się mogło, że na tym historia marki się kończy.

 

cały artykuł dostępny jest w wydaniu 7/8 (130/131) lipiec/sierpień 2018