19 kwietnia 2019


(felieton)


Szef stacji Pogotowia Ratunkowego w Białej Podlaskiej tylko jednego dnia odebrał 61 wezwań z Generalnej Inspekcji Transportu Drogowego, wystawionych za przekroczenie prędkości przez karetki. Inspekcja zażądała wskazania kierujących karetkami przyłapanymi przez fotoradar. Teraz pracownicy pogotowia boją się szybko jeździć, aby nie stracić prawa jazdy, a szef stacji ma siedem dni na odpowiedź na każde wezwanie.

Tomasz Gerard

O urzędnikach i ich zasługach dla wprowadzania nowego, lepszego świata pisaliśmy już wiele razy, choć jak życie pokazuje – ten temat jest niewyczerpany. Ostatnio znowu, po świąteczno-noworocznej przerwie, sypnęło (z kraju i ze świata) nowymi wspaniałymi pomysłami – oczywiście aby ludziom żyło się lepiej. Rzecz jasna nie wszystkim, tylko tym, którzy się zgadzają na  wprowadzane „innowacje”. Ale jakie będą kolejne nowe propozycje to jeszcze nie wiadomo (burze mózgów trwają nieustannie, co chwila wytryskując jakimś niezrównanym konceptem), więc najlepiej, jakby taki, który chce, żeby mu się poprawiło, zaakceptował je z góry i wszystkie naraz. Chodzi o wyrobienie postawy takiego nowoczesnego, stanowczego, samodzielnego, autonomicznego osobnika, który na pytanie „jakie masz poglądy” odpowie: „takie, jak teraz obowiązują, jakie są zarządzone; ja się z nimi zgadzam całkowicie, bo są na pewno dobre dla mnie i dla środowiska”.
Kiedyś gwarantem powodzenia w odpowiednich strukturach była opinia „mierny ale wierny”, dzisiaj pożądana jest mentalność niewolnika. A zatem krok dalej, w świetlaną przyszłość, ku zwycięstwu rewolucji.
W takiej na przykład Ameryce to już nie są kroki, tylko bieg, a poszczególne stany prześcigają się w świetnych pomysłach. W Oregon nielegalne jest zbieranie deszczówki nawet na terenie własnej nieruchomości, w New Jersey wprowadzono zakaz przewożenia kota lub psa w samochodzie, nie wolno też sprzedawać sąsiadom mleka od własnych krów. W większości stanów nie wolno przekazywać żywności bezdomnym. Wszyscy na pewno cieszą się z tych nowych zarządzeń, ale gdyby znalazł się ktoś, komu by się one nie podobały, to zarządcy chcieliby o tym wiedzieć już zawczasu. Więc w autobusach komunikacji miejskiej montuje się kamery i mikrofony, które pozwalają na nagrywanie jednocześnie rozmów kilku pasażerów. Jakież to dobrodziejstwo – tyle nowych miejsc pracy przy odsłuchiwaniu nagrań z zainstalowanych podsłuchów, przy podglądaniu innych ludzi, przy wyszukiwaniu i demaskowaniu nieprawomyślnych (należałoby raczej powiedzieć „nielewomyślnych”), przy formułowaniu donosów itp. To się nazywa walka z bezrobociem!

cały artykuł dostępny jest w wydaniu 1-2 (64-65) styczeń-luty 2013