24 września 2018


Fabryka Maszyn Żniwnych dumnie wkroczyła w nową rzeczywistość Polski po 1989 r. produkując kombajny dobrej jakości o parametrach na poziomie europejskim. Nie trwało to jednak długo. Od 1990 roku sprzedaż Bizonów zaczęła systematycznie spadać. Na skutek morderczych dla polskiego przemysłu reform Leszka Balcerowicza rolników nie było stać na zakup kombajnu, sprzedaż maszyn w 1991 roku spadła 8-krotnie (w następnych latach nawet 15-krotnie) w porównaniu do roku 1989.

Jacek Gembara

W tamtych czasach słyszało się z ust polityków, że w wolnej, nowej ojczyźnie obywatel zarabia tyle, na ile pozwala mu jego własna inwencja. Gdy fabryki upadały, a ludzie tracili pracę, mówiło się, że to prawa rynku, ekonomia nowych realiów. Czy aby na pewno? Gdyby człowiekowi odciąć dopływ tlenu to niechybnie skona, lecz czy wówczas można powiedzieć, że najwidoczniej nie umiał dostosować się do nowych, beztlenowych realiów?
Z dnia na dzień koszt materiałów wzrósł 5-krotnie, dywidenda 7-krotnie, odsetki od kredytów 8-krotnie, a amortyzacja 11-krotnie. Tak rozpoczęła się agonia FMŻ, Ursusa, FSC, FSO, FSM, Stara, Jelcza, Nysy, WSK, Rometu oraz kooperantów. A wymieniam tu tylko fabryki związane z motoryzacją. To samo dotyczyło hut, walcowni, odlewni, stoczni, kopalni itp., Lecz by uczynić Polskę atrakcyjną dla zagranicznych inwestorów trzeba było najpierw osłabić (czyt. zniszczyć) własny przemysł. Mocne słowa? A i owszem. Ludzie, którzy tracili pracę z powodu zamykania fabryk czuli się oszukani. Nie śmieli protestować czy strajkować, bo przeciwko komu tym razem? Przecież „komuny” oficjalnie już nie było.

sampo
Bizon SAMPO produkowany w latach 1992 – 1998  na fińskiej licencji. Ogółem wyprodukowano 504 sztuki.

Ale wracajmy do FMŻ; posiedźmy jeszcze chwilę przy łóżku konającego. Dla FMŻ jak i dla większości fabryk w tamtych czasach była to zapaść. By się ratować uruchomiono zastępczą produkcję szczeciniarek, adapterów do rzepaku i innych drobnych maszyn.
W połowie 1991 roku w wyniku przeprowadzonych rozmów zwolniło się 500 pracowników. Drugie tyle otrzymało wypowiedzenia z powodu braku pracy. Równie niewesoło wyglądała sytuacja absolwentów przyzakładowej szkoły, którzy po ukończeniu nauki nie otrzymali propozycji pracy w zakładzie. Kierownictwo FMŻ rozpoczęło program grupowych zwolnień. Najpierw zwolnienia otrzymali pracownicy karani, potem tzw. chłoporobotnicy, posiadający dodatkowe źródło utrzymania. Następnie pracownicy spoza Płocka, mieszkańcy hotelów robotniczych. Postanowiono, że hotel i stołówka zostaną sprzedane, bo obiekty te zwiększały straty.
W tym samym roku fabryka zaproponowała pracownikom akwizycję – za każdy sprzedany kombajn pracownik miał otrzymać 2% ceny detalicznej. Niestety żadna transakcja nie doszła do skutku. W lipcu cześć załogi przebywała na przymusowych urlopach. Tendencję wzrostową miało jedynie zadłużenie wobec kooperantów, którym FMŻ nie miało z czego zapłacić. W listopadzie wierzyciele chcieli zlicytować 30 kombajnów. Długi rosły lawinowo, a fabryka – by je ograniczyć – organizowała przerwy w produkcji. Jednak  za wszelką cenę starano się ocalić w FMŻ produkcję kombajnów. Wstępny projekt zmian restrukturyzacyjnych, który FMŻ przesłała 17-go października do Ministerstwa Przemysłu, nie doczekał się żadnej konkretnej reakcji.
12-go lutego 1992 r. na posiedzeniu Rady Pracowniczej zaakceptowano kierunek zmian zaproponowany przez dyrekcję: przekształcenie FMŻ w spółkę o nazwie Fabryka Maszyn Żniwnych Bizon S.A. oraz galwanizerni w spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością o nazwie Zakład Powłok Galwanicznych. Uchwalono również projekt produkcji mniejszych kombajnów na licencji fińskiej. Zamierzano również złożyć wniosek dotyczący prywatyzacji w ministerstwie przekształceń własnościowych.

2
Bizon BS Z110 produkowany w latach 1989 – 2001. Ogółem powstały 1044 sztuki tego modelu.

W lipcu 1992 roku z taśmy zszedł pierwszy kombajn na licencji fińskiej, który nazwano Bizon SAMPO. Latem 1992 r. wyprodukowano jeszcze sztuk sztuk tych maszyn. Dalszą produkcję uzależniano od popytu. Był to najmniejszy Bizon w dziejach fabryki. Kosztował wówczas 240 mln złotych. Zapłatą za licencję miała być dostawa części dla fińskiego kontrahenta.
W fabryce rozpoczął się „okres niebieski”. Po zmianach ustrojowych nie chciano już malować Bizonów na czerwono. Dość nietypowym kombajnem był Bizon BS Z110 (symbol BS oznacza bębnowy system omłotu i separacji ziarna). Kombajn ten nie posiadał wytrząsaczy klawiszowych, a jedynie trzy bębny. Pierwszy był bębnem młócącym, następny pełnił rolę odrzutnika słomy, kolejny pełnił funkcję separatora. Wszystkie o średnicy 600 mm. Była to bardzo innowacyjna i nowoczesna konstrukcja opracowana w pełni w FMŻ. BS Z110 posiadał bardzo rozbudowana hydraulikę i automatykę procesów młócących. Komputer pokładowy był wyposażeniem standardowym.
Niefortunną jednak była decyzja o rozpoczęciu produkcji seryjnej tych kombajnów w momencie, kiedy prowadzono jeszcze próby i badania nad dopracowaniem konstrukcji. Kombajn ten dojrzewał jako konstrukcja już podczas produkcji seryjnej, a to wpłynęło niekorzystnie na późniejszą opinię o nim.

3_b
Bizon Z058 Rekord po modernizacji w 1999 r. malowany na niebiesko. Produkowany był do 2002 roku.