18 marca 2019


Czy dotacje unijne rzeczywiście tak rozwijają kraj, jak przedstawia to większość mediów i polityków? Tak powszechnie uważa większość Polaków, nie na podstawie badań naukowych, raportów i analiz, ale stronniczych opinii i nadmiernej obecności tablic dotacyjnych na każdym rogu ulicy. – No jak to? Darmowa kasa nie może być zła! – mówią. Czy mają rację? Bynajmniej. Podam dwa przykłady. Oba dotyczą budowy infrastruktury – telekomunikacyjnej i kolejowej, na którą wydano miliardy z kieszeni polskiego i unijnego podatnika.

Tomasz Cukiernik

Fundusze unijne na budowę sieci światłowodowych przeznaczono na tereny słabiej zaludnione, na których nie opłacałoby się inwestować, bo czas zwrotu z inwestycji trwałby co najmniej dziesięć lat. Dotacje pomogły urosnąć rynkowi, a operatorom przejść na technologię światłowodową, ale regulacje unijne z tym związane potrafią położyć niejedną firmę. Problem w tym, że jeśli jakiś operator buduje sieć z dotacji unijnej, to musi poprzez administrację przedstawić innym operatorom ofertę wydzierżawienia pasma do klienta końcowego. W efekcie konkurencja działa na sieci inwestora. Co gorsze, często odbywa się to tak, że na danym terenie konkurencja ma już swoich klientów, którym dostarcza internet na przestarzałej technologii, na kablach telefonicznych czy drogą radiową, i teraz bezkosztowo może im zaoferować światłowód.
Na dodatek, to udostępnienie sieci ma być nie po takiej cenie, jaka wynika z rachunku ekonomicznego, tylko cennik hurtowego dostępu musi zostać zatwierdzony przez urzędnika. W efekcie operator, który przeprowadził całą inwestycję, może w ogóle na niej nie zarobić, bo konkurencja, która nic nie zrobiła, zabierze mu klientów sprzed nosa. – Osobiście nie skorzystałbym z dotacji unijnej przy istnieniu obecnych regulacji – mówi anonimowo wieloletni przedsiębiorca branży telekomunikacyjnej. – Jest ryzyko, że sieć zostanie roztrzepana na wszystkie strony. Po drugie, gminy mogą swoimi decyzjami zniszczyć firmę. Wolałbym pomalutku własnymi siłami inwestować, bez unijnego wsparcia, a firmą zarządzać tak, jak ja uważam, a nie tak, jak mi każe urzędnik – dodaje przedsiębiorca.

 

cały artykuł dostępny jest w wydaniu 1/2 (136/137) styczeń/luty 2019