27 maja 2019


(felieton)

Kilka dni temu gwiazdor australijskiej drużyny rugby, pan Folau, za pomocą swojego profilu na Instagramie opublikował oświadczenie: „Ostrzeżenie! Pijacy, homoseksualiści, cudzołożnicy, kłamcy, cudzołożnice, złodzieje, ateiści, bałwochwalcy. Piekło na was czeka. Pokutujcie! Tylko Jezus zbawia”. Zamieścił też obszerne cytaty z Pisma Świętego, traktujące o potępieniu, jakie czeka żyjących w grzechu. „Ci, którzy żyją w grzechu skończą w piekle, chyba że zaczną pokutę. Jezus Chrystus Cię kocha i daje ci czas abyś odwrócił się od grzechu i zwrócił w Jego stronę”.

Tomasz Gerard

Wpis wywołał burzę. Związek sportowy Rugby Australia dał zawodnikowi 48 godzin na zapłacenie kary i wycofanie się ze swojego oświadczenia. On jednak nie zastosował się do wytycznych związku, za co został odsunięty od kadry narodowej, a jego kontrakt został zerwany.
Przypominając słowa św. Pawła australijski sportowiec napisał to, co znane jest prawie wszystkim od zawsze. Jeśli ktoś nie wierzy w piekło, to mu takie ostrzeżenie będzie co najwyżej obojętne, wzruszy ramionami i tyle. Ale jeśli ktoś wierzy, a tu najwyraźniej mamy do czynienia z taką właśnie sytuacją, to musiało go to dotknąć. I za to kara. Przy czym nie jest tak, że ci karzący po prostu nie chcą o tym słyszeć, bo myślą, że jak nikt o tym nie będzie mówił, to tego nie będzie – po prostu: „nie ma sprawy”. Ale nie. Tu chodzi o to, żeby takich rzeczy nie mówić głośno, publicznie, do innych ludzi, bo jeszcze ktoś je usłyszy i gotów się starać z grzechów podnieść. A to jak widać niektórym nie w smak.
Swoją drogą, w tej Australii to już katastrofa totalna. Pisaliśmy wcześniej o pewnym 100-kilogramowym osiłku, grającym z kolei w piłkę ręczną, który wymyślił sobie, że będzie udawał kobietę, bo w zmaganiach z kobietami będzie mu łatwiej (oczywiście argumentował to w nieco inny, bardziej zawoalowany sposób). Ciekawe, jakby tak sobie wymyślił coś podobnego jakiś bokser wagi ciężkiej, że on teraz będzie się bił z kobietami – czy jemu też te różne związki, czy komitety olimpijskie, poszłyby na rękę? Ale jeszcze się taki nie zgłosił, więc nadal końca tych kretynizmów nie widać i w promocję nienormalności angażują się coraz bardziej różne rządy i organizacje. Ustanawiają coraz to nowe sankcje, obostrzenia i inne elementy tresury, żeby wszyscy uznali, że czarne jest białe. Ale jak już dosyć dawno zauważył Tacyt – cóż pomogą prawa, gdzie nie ma poczciwych obyczajów? A tu nie tylko, że nie ma poczciwych obyczajów, ale ewidentnie i wprost prawa (prawa?) naginają do nieprawości i przymuszają do akceptowania nieakceptowalnego.

 

cały artykuł dostępny jest w wydaniu 4 (139) kwiecień 2019