18 czerwca 2019


Podczas tegorocznego salonu samochodowego w Genewie marka Morgan obchodziła sto dziesiątą rocznicę istnienia. Firma założona w Malvern w hrabstwie Worcester jest motoryzacyjną ikoną, a jednocześnie pewnym ewenementem w świecie motoryzacji. Nie ma bowiem żadnej innej marki, która by przetrwała ponad stulecie w rękach założycieli, realizując wciąż projekty powstałe w pierwszych latach jej istnienia.

Ryszard Romanowski

Morgan Motor Co. zawsze był niszową marką, nie uwikłaną w walki wielkich koncernów, produkującą stosunkowo niewielką ilość samochodów, dla wiernej grupy klientów.
Pierwszymi pojazdami były trójkołowce, o kierowanych kołach przednich, na zwrotnicach suwakowych i sprężynach śrubowych, ze wzdłużnie umieszczonym silnikiem, który poprzez skrzynię biegów napędzał łańcuchem koło tylne z resorem piórowym. Ten dosyć skomplikowany układ napędowy wraz z w pełni niezależnym zawieszeniem okazał się bardzo efektywny. Trójkołowce te, szczególnie modele Super Sport, nie były protoplastami praktycznych azjatyckich Tuck Tuc’ów, lecz maszynami sportowymi, odnoszącymi wiele sukcesów. Elementy nośne ram wykonane były z trzech stalowych rur, usztywnionych nadwoziem o ramie z jesionu.

elektryczny 3 Wheeler EV3

Ten sam materiał posłużył do budowy pierwszego pojazdu czterokołowego. Morgan Plus 4/4 trafił do produkcji w 1935 roku, już wcześniej budząc duże zainteresowanie podczas Olympia London Motor Show. Samochód odznaczał się ładnym nadwoziem i niezawodnym silnikiem. Był tani i praktyczny.
Podczas rocznicowych rozmów ktoś zauważył, że podobnie jak pierwszy threewheeler miał konstrukcje nośną z kompozytu. – Przecież drewno to naturalny materiał kompozytowy – stwierdzono. Kombinacje drewna i stalowych konstrukcji z tzw. zetowników okazały się mocne, sztywne i ponadczasowe. Produkcji trójkołowców zaprzestano w roku 1952. Powróciły znowu w XXI wieku, lecz już nie jako tanie pojazdy, służące do codziennego transportu i ewentualnych rozgrywek sportowych, ale jako maszyny dosyć ekstremalne, na których jazda przypomina lot samolotem. Stąd nawet malowania tych samochodów są w stylu maszyn RAF z czasów bitwy o Anglię. Trójkołowce napędzane pochodzącymi z Harley Davidsona i uszlachetnianymi przez firmę SS widlastymi silnikami, o pojemności 1910 ccm i mocy 115 KM, nadal mają konstrukcję kompozytową. Jesionowo-stalową przestrzenną ramę pokrywają panele z kompozytu na bazie włókna węglowego, z których zbudowano maskę, tylne części nadwozia i osłony boczne.
Oparty na zasadach z 1909 roku projekt doczekał się nawet wersji elektrycznej, która dostarcza nie mniej radości, jednak z pewnością musiała stanowić nie lada wyzwanie dla stylistów. Potężny, lśniący silnik V2 SS, wyeksponowany w przedniej części pojazdu budził respekt, jakiego nie jest w stanie wywołać żaden silnik elektryczny. Dlatego agresywnie przeprojektowano przód pojazdu. Morgan EV3 waży poniżej 500 kg. Akumulator 20 kW napędza silnik o mocy 46 kW, co pozwala na zasięg około 250 km. Podobnie ewoluowały pojazdy czterokołowe.

 

cały artykuł dostępny jest w wydaniu 5 (140) maj 2019