18 czerwca 2019


Przyglądając się kwestii dotacji unijnych łatwo można zilustrować Bastiatowskie to, co widać i to, czego nie widać.

Tomasz Cukiernik

Frédéric Bastiat to XIX-wieczny francuski ekonomista, który znany jest przede wszystkim z napisania niezbyt grubej książeczki pt. „Co widać i czego nie widać”. Jego teza mówi o tym, że ludzie często widzą pewne, oczywiste, skutki działań, a inne – często znacznie donioślejsze – pozostają niejako w ukryciu i dopiero głębsza analiza pozwala je odkryć.
W przypadku projektów współfinansowanych z funduszy unijnych ludzie widzą głównie tablice informujące, że dana inwestycja została zrealizowana przy współudziale dotacji od Unii Europejskiej. Potem wszystkim wydaje się, że cały świat został zbudowany tylko dzięki finansowemu zaangażowaniu unijnych pieniędzy. Kiedy jednak wczytamy się w liczby, okazuje się, że rzeczywistość jest zgoła inna.
Czego w takim razie nie widzimy na pierwszy rzut oka?
Po pierwsze, nikt nie zastanawia się nad tym, na co mogłyby zostać wydane pieniądze, wpłacone jako polska składka do Brukseli, gdyby nie zasiliły budżetu unijnego. Nie są to przecież pieniądze z kosmosu, a ciężko wypracowane przez polskich podatników. Gdyby nie składka, podatnicy mogliby te pieniądze mieć „w kieszeni” i wydać je na własne cele. Na to, czego potrzebują, a nie na to, na co jeden urzędnik każe je wydać innemu urzędnikowi.
Po drugie, może się to wydawać niewiarygodne, ale ponad 90% wszystkich inwestycji w Polsce są to inwestycje z pieniędzy NIEPOCHODZĄCYCH z unijnych dotacji. Mianowicie, według Eurostatu, którego trudno oskarżać o manipulowanie danymi na niekorzyść Unii Europejskiej, w latach 2004-2018 polskie inwestycje średnioroczne (biznesowe, publiczne i gospodarstw domowych) wyniosły 20% polskiego PKB. A dotacje unijne, po odjęciu polskiej składki, miały średniorocznie wartość ok. 2% PKB Polski... Ale nie przebija się to do świadomości Polaków, bo przy inwestycjach realizowanych bez unijnych funduszy z reguły nie ma tablic informacyjnych.

 

cały artykuł dostępny jest w wydaniu 5 (140) maj 2019