18 lipca 2019


Drodzy Czytelnicy,

„Wybierzmy przyszłość” – hasła tego typu są w naszych czasach bardzo nośne. Zwykle proponują je ci, którzy chcieliby na swoją wstydliwą przeszłość spuścić zasłonę milczenia i/lub żeby nad teraźniejszością specjalnie się nie zastanawiać. Więc nie analizujmy wnikliwie historii, co przecież z pewnością mogłoby nam pomóc w dokonywaniu właściwych wyborów dzisiaj. Lepiej róbmy plany, w imię świetlanego postępu.
I o ile w kwestiach techniki i technologii postęp jest jak najbardziej naturalnym elementem rozwoju, to w innych dziedzinach już niekoniecznie. Tam przyszłościowe czy choćby tylko nowoczesne technologie są przykrywką do realizowania celów wcale nie wzniosłych.
Ważny ekspert firmy Microsoft, która szczególnie angażuje się na polu tego „wybierania przyszłości”, objaśnia, że miasta przyszłości będą miały przemożny wpływ na swoich mieszkańców. A w tych miastach przyszłości, oprócz różnych zabawek i gadżetów, na które głównie zwraca się powszechną uwagę, prowadzona będzie – a jakżeby inaczej – edukacja przyszłości. Dosyć jasno mówią o tym różne agendy zrównoważonego rozwoju i inne „przyszłościowe” ponadnarodowe dyrektywy. Poza nagłaśnianymi do znudzenia sloganami typu: poszerzanie kompetencji i uwalnianie pokładów kreatywności, i oczywiście usprawnianie procesów przekazywania wiedzy, ma ona jednak przede wszystkim skutkować sformatowaniem człowieka przyszłości – wolnego od „przesądów przeszłości”, od starych nakazów moralnych, od obowiązującej niegdyś normalności. Taka przyszłość, pomimo błyszczącego opakowania i wszechobecnego high-tech’u, byłaby koszmarna. Uważajmy więc na tych, którzy chcą nam ją zgotować.

A tak na marginesie – o miastach przyszłości pisał wcale ciekawie w latach 30-tych Aldous Huxley w swoim „Nowym wspaniałym świecie”. – Badania w zakresie medycyny uczyniły tak niezwykły postęp, że praktycznie nie mamy już ani jednego zdrowego człowieka. – to z tej książki. Prawda, że brzmi aktualnie? I to mimo upływu prawie 90 lat.

Zapraszam do lektury czerwcowego wydania „Projektowania i Konstrukcji Inżynierskich” i przypominam, że następny numer naszego magazynu ukaże się – jak co roku – pod koniec sierpnia.

 

Przemysław Zbierski