22 września 2019


(felieton)

W dobie nieustającej walki o godność człowieka, co i rusz nękani jesteśmy rozwiązaniami (z krajów przodujących w tej walce), które mają być wytycznymi dla zapóźnionej reszty świata. Z obfitości serca mówią usta – jak uczy Pismo – a decyzje i czyny, to chyba jeszcze bardziej, niż tylko słowa.

Tomasz Gerard

Po kilku głośnych sprawach uśmiercania chorych lub pozostających w śpiączce ludzi – bez ich zgody, a nawet mimo sprzeciwu rodzin – decyzją urzędników, pojawiają się dziś już nie tylko precedensy ale rozwiązania systemowe. W Holandii ludzie powyżej 75 roku życia nie otrzymują rozruszników serca ze względu na wiek, podobnie jest z protezami biodra, a planuje się ograniczenie liczby zabiegów chirurgicznych dla pacjentów powyżej 70 roku życia. Decyzje o leczeniu mieliby podejmować szpitalni geriatrzy. Bezwzględne rozwiązania forowane są przez partię Zielonych, powstałą z połączenia Partii Komunistycznej „Nederland”, Socjalistycznej Partii Pacyfistycznej, Radykałów i Ewangelickiej Partii Ludowej – czyli organizacji najbardziej zaangażowanych i o największych sukcesach w walce o godność człowieka.
Z kolei w Szwecji od jakiegoś już czasu, a w stanie Waszyngton w USA od teraz, zalegalizowane jest kompostowanie ludzkich zwłok. To następny krok na drodze do świetlanej przyszłości po wprowadzeniu (np. 10 lat temu w Danii) ogrzewania domów i osiedli mieszkaniowych ciepłem ze spalanych zwłok. Oczywiście nie ma to nic wspólnego z bezwzględną wojną z Kościołem Katolickim, który zawsze kategorycznie odrzucał spalanie zwłok, jako praktykę sprzeciwiającą się naturalnemu poszanowaniu ciał zmarłych. Ależ skąd, tu chodzi tylko o wymierne korzyści – oszczędności; najpierw miejsca (cmentarze), potem emisji CO2 (naturalny rozkład ciał), a wreszcie energii (potrzebnej do kremacji). Proces kompostowania zmarłych ma się zaczynać od umieszczenia zwłok w stalowym, szczelnym kontenerze, do którego wkłada się również lucernę, zrębki drewna i słomę. Po zamknięciu kontenera ciało w naturalnym procesie rozkłada się przez 30 dni. W efekcie uzyskuje się dwie taczki pełne kompostu. Kompost otrzymuje rodzina, która może wykorzystać go np. do uprawy warzyw. Według architektów tych rozwiązań jest to dosłowny, pośmiertny „powrót człowieka do korzeni”.

 

cały artykuł dostępny jest w wydaniu 7/8 (142/143) lipiec/sierpień 2019