15 października 2019


(artykuł reklamowy)

O początkach działalności firmy Albeco – jednego z największych dystrybutorów produktów utrzymania ruchu w Polsce – z okazji 30-lecia działalności rozmawiamy z założycielami: Waldemarem Konopką i Andrzejem Berłowskim.

W przełomowym dla polskiej gospodarki roku 1989 nie czekaliście z decyzją o własnej działalności. Jakie były początki Albeco?
Waldemar Konopka (WK): Rzeczywiście, był to niesamowity czas, byliśmy spragnieni wolności w każdym jej aspekcie, wolnego rynku, który pozwoliłby nam wziąć sprawy w swoje ręce, pracować na swój rachunek. Reformy ekonomiczne, które były wtedy wdrażane, przyjmowaliśmy z ogromnym optymizmem.

albeco
Waldemar Konopka i Andrzej Berłowski w hali magazynowej Albeco

Dlatego ta decyzja była dla mnie i dla moich kolegów jasna. Oczywiście nie była całkowicie pozbawiona pewnego niepokoju o przyszłość; mieliśmy rodziny, małe dzieci, a rozwój sytuacji na polskim, tak młodym, wolnym rynku był dla nas wszystkich wówczas nieznany. W okresie studiów na Akademii Ekonomicznej w Poznaniu poznałem mojego obecnego przyjaciela i wspólnika, Andrzeja Berłowskiego. Prowadzenie własnej firmy było naszym ogromnym marzeniem, czekaliśmy na ten moment. W 1989 roku pojawiła się możliwość jego spełnienia i pokonała wszystkie obawy.
Obaj wraz z Andrzejem Berłowskim macie wykształcenie ekonomiczne, skąd więc pomysł na handel produktami technicznymi, łożyskami?
WK: Decyzja wynikała z mojego doświadczenia w pracy w państwowym wówczas przedsiębiorstwie – Zakładzie Budowy Maszyn „Zremb”. Zaobserwowałem wówczas braki w zaopatrzeniu technicznym przedsiębiorstw i byłem świadomy ogromnego zapotrzebowania na części zamienne maszyn oraz małej dostępności tych części na rynku polskim. Skupiłem się na łożyskach ponieważ wielkość asortymentu i ilość zastosowań odsłaniała mi szerokie perspektywy. Łożyska są wszędzie, gdzie coś się kręci, obraca. Trudno je zastąpić innym rozwiązaniem, to daje ogromny potencjał i rynek zbytu. Jednocześnie praca na tym stanowisku pozwoliła mi na nawiązanie pierwszych kontaktów z producentami w Europie Zachodniej. Ale że byłem absolwentem studiów ekonomicznych, to początki działalności były dla mnie okresem intensywnej nauki. Niemal nieustannie studiowałem katalogi łożysk, analizowałem oznaczenia, właściwości i zastosowanie.
Jak rozpoczynało się działalność w 1989 roku, bez internetu, poczty elektronicznej?
WK: Świat wyglądał wtedy inaczej. Teraz wielu młodym przedsiębiorcom trudno w to uwierzyć. To był wymagający, ale i satysfakcjonujący czas. Na początku firma była zarejestrowana w moim prywatnym mieszkaniu, oferty i korespondencję pisałem na maszynie lub ręcznie, a szczytem luksusu i nowoczesnej komunikacji był faks. Właśnie za jego pośrednictwem lub listownie docierały do mnie zapytania od klientów oraz oferty od dostawców. Z niektórymi dostawcami korespondowaliśmy przy pomocy zupełnie już zapomnianego urządzenia, jakim był telex.
Logistyka magazynowa to było kolejne ogromne wyzwanie. Na początku dostawy towarów realizowaliśmy osobowym samochodem, Fiatem 125p; magazyn miał powierzchnię bagażnika samochodu Trabant, a później – dwudrzwiowej szafy.

 

cały artykuł dostępny jest w wydaniu 9 (144) wrzesień 2019