15 października 2019


Zgodnie z wydaną przed kilku laty przez ONZ „New Urban Agenda”, mającą wyznaczać drogę do – a jakżeby inaczej – lepszej, wspanialszej i świetlanej przyszłości: każdy aspekt ludzkiego życia powinien znajdować się pod nadzorem władz. Ten niejako drogowskaz dla wszystkich, którym równość i braterstwo leżą na sercu, bezpośrednio wzywa rządy do zapewnienia każdemu edukacji, bezpieczeństwa, żywności, zdrowia i dobrego samopoczucia.

Tomasz Gerard

Zwłaszcza o dobre samopoczucie każdego starają się dbać rządy dzisiejszych państw, bo niestety jeśli idzie o edukację, bezpieczeństwo i zdrowie, to nie jest dobrze. No to co im zostaje? Ale niestety, mając w głowach poważny bałagan z powodu złych wzorców, niedouczenia i braku zasad (ich umysły inne urabiały palce – jakby to powiedział Cat Mackiewicz), opacznie pojmują też sprawę dobrego samopoczucia, co udziela się też innym, którzy mają ambicje aktywnie uczestniczyć w życiu społecznym.
U nas na przykład spada jakiś wskaźnik prognozujący rozwój gospodarki (chociaż jak rośnie to też nic się nie zmienia – warunki gospodarowania w Polsce są nadal beznadziejne), ale żeby nikomu z tego powodu nie było smutno to organizowany jest w sierpniu Festiwal Optymizmu, którego ważnymi punktami są odciskanie dłoni w alei optymistów i śpiewanie hymnu optymistów. No bo przecież ma być to dobre samopoczucie, i to u każdego.
ONZ rozkazał w swojej agendzie zrównoważonego rozwoju, żeby w 2030 roku wszyscy na świecie byli szczęśliwi, ale nie podał, kto ma tę szczęśliwość zaprowadzić. A przecież, jak uczył wielki wódz rewolucji Włodzimierz Uljanow (pseudo konspiracyjne: Lenin) – najważniejsze są kadry. W naszym kraju kampania wyborcza wkracza w decydująca fazę i dzięki temu od czasu do czasu można się tym kadrom poprzyglądać, choć zalecałbym duży umiar w tym przyglądaniu, bo resztki dobrego samopoczucia mogą prysnąć, jak bańka mydlana. Tak wielu mamy chętnych do rządzenia, jak do żadnych innych prac. Arystoteles twierdził, że demokracja to rządy hien nad osłami, ale kto by mu tam wierzył, przecież nie doczekał on sławnej transformacji ustrojowej ani nawet marca 1968 roku.

 

cały artykuł dostępny jest w wydaniu 9 (144) wrzesień 2019