21 października 2021


Każdy dojrzały człowiek wie, że całe nasze życie jest sztuką rozwiązywania problemów. W pracy zawodowej jest oczywiście tak samo. Jednak o ile w życiu możemy sobie pozwolić na spontaniczność, to w pracy jest już zupełnie inaczej.

Jerzy Mydlarz

 

gears problem solwing

W przemyśle stosuje się co najmniej kilka metod rozwiązywania problemów. Metody te pojawiły się wraz z przemianami politycznymi i zewnętrznymi inwestorami. Czy to oznacza, że wcześniej nie umieliśmy rozwiązywać problemów? Wręcz przeciwnie, śmiem twierdzić, że proces ten przebiegał znacznie szybciej niż obecnie. Nawet o tym nie wiedząc stosowaliśmy tzw. metodę ekspercką. Posłużę się przykładem. W firmie, w której pracowałem wiele lat po studiach, nacinaliśmy koła zębate wszystkich typów, łącznie ze stożkowymi hipoidalnymi. Wybitnym ekspertem w tej dziedzinie był mistrz wydziału produkcyjnego, pan Ryszard. Jeśli po wyliczeniach technologów i wykonanych na tej podstawie ustawieniach obrabiarki nie udawało się uzyskać właściwego śladu współpracy nacinanych kół, trzeba było zawołać eksperta. Było to dla nas inżynierów ambicjonalnie nieprzyjemne, ale produkcja musiała ruszyć. Prosiliśmy pana Ryszarda o pomoc, a on przychodził, zmieniał ustawienia i natychmiast uzyskiwaliśmy właściwą geometrię. Ponieważ firma była stara i z dużymi tradycjami, to praktycznie w każdym obszarze działalności mieliśmy ekspertów i wszystko przebiegało sprawnie. Prawie wszyscy eksperci byli starszymi panami i cieszyli się powszechnym szacunkiem. Pewnego dnia wszystko się zmieniło. Pojawiły się nowe firmy i zapełniły się absolwentami oraz ludźmi w co najwyżej średnim wieku. To spowodowało, że w przypadku pojawienia się problemów nie było już do kogo zwrócić się o pomoc. Starsi eksperci albo poszli na emeryturę, albo nie znali właściwych języków obcych i z tego powodu nie dostali pracy.

 

cały artykuł dostępny jest w wydaniu 11 (74) listopad 2013