22 października 2021


Wszyscy ciągle słyszymy, że nie jesteśmy jako naród innowacyjni. Trochę mnie to napominanie irytuje. Uważam bowiem, że jesteśmy bardzo innowacyjnym narodem. Nie będę tu przytaczał naszych wybitnych osiągnięć w omijaniu pokrętnego prawa stanowionego przez niekompetentnych urzędników, tylko zajmę się sprawami technicznymi.

Jerzy Mydlarz

W pewnym okresie mojej kariery zawodowej pracowałem w  centrum technicznym wielkiej amerykańskiej korporacji w Luksemburgu. Była tam nas, Polaków znaczna grupa. Byliśmy oddelegowani do przenoszenia pewnej technologii do Polski. Dość szybko odkryliśmy, że nasza firma chce pobudzić pracowników do innowacyjności poprzez wynagradzanie dobrych pomysłów. Cały proces był sformalizowany i polegał na comiesięcznych spotkaniach innowatorów z komisją oceniającą. Jeżeli komisja uznała pomysł za godny opatentowania, wówczas zgłaszający zrzekał się praw do jego komercyjnego wykorzystywania. Za to, nie rezygnując z autorstwa swojego pomysłu, dostawał 1000 €. Jeżeli pomysł był ciekawy lecz nie posiadał zdolności patentowej wówczas pomysłodawca otrzymywał 500 €, a  pomysł był publikowany w celu zablokowania działań konkurencji. Taka publikacja nosiła nazwę Defensive Publication. Przykładowy dyplom uznania za Defensive Publication pokazano na rysunku 1.

 dyplom

Rys. 1 Dyplom uznania za Defensive Publication. Z dyplomu usunięto znaki firmowe korporacji.

Nasi koledzy z  wielu krajów Europy i  obu Ameryk, którzy pracowali wraz z nami w Centrum, jakoś specjalnie nie sięgali po te pieniądze. Z pojawieniem się Polaków procesy innowacyjne bardzo się ożywiły. Po kilku miesiącach naszej innowacyjnej działalności budżet na innowacyjność został wyczerpany, co nie miało precedensu, a nasze Centrum Techniczne stało się przodującym w korporacji pod względem innowacyjności. Jak zatem można o nas mówić, że nie jesteśmy innowacyjni?
Przykładem z zupełnie innego pola jest wielka liczba traktorów i innych maszyn rolniczych budowanych samodzielnie przez rolników w czasach PRL. Pewnego dnia wszystko się zmieniło. Podstawowe potrzeby można już było zaspakajać drogą zakupu, nawet bez własnej gotówki, czyli na kredyt. Rolnicy kupują teraz takie traktory o jakich dawniej nie śmieliby nawet marzyć. Innowacyjność zastępująca brak dostępu do towarów rynkowych jest już niepotrzebna.
Można zatem wnioskować, że innowacyjność zależy w dużej mierze od warunków zewnętrznych.

 

cały artykuł dostępny jest w wydaniu 12 (75) grudzień 2013