16 października 2021

 

Inżynierowie z Krakowa i Ostrowa Wielkopolskiego zatrudnieni w biurach koncernu Delphi biorą udział w przełomowych zmianach najnowszych konstrukcji Ferrari. A współpraca i kooperacja z tą firmą – symbolem motoryzacji, jest nobilitacją w branży.

Ryszard Romanowski

Warto cofnąć się nieco do historii firmy z  Maranello. Ta zarządzana w  sposób patriarchalny firma pozornie nie miała racji bytu. Produkcja samochodów wyścigowych okraszona autami dla klientów, traktowanymi jako produkt uboczny, nigdy nie była receptą na sukces finansowy. Na ogół podobne firmy, tworzące zespoły wyścigowe, wspierane są przez możnych sponsorów. Jeżeli już powstają w  nich tzw. drogowe auta dla bogatych klientów, to kryją się za nimi pieniądze wielkich koncernów. Z  Ferrari było zupełnie inaczej. Cały czas niektórzy historycy motoryzacji nie mogą pojąć dlaczego bogaci klienci cierpliwie czekali miesiącami na zamówiony i opłacony już samochód. Wybaczali firmie, że akurat nie ma czasu na cywilne auta bo walczy o mistrzostwo świata.

hybrydy

Nie wchodził tu w grę wyłącznie włoski patriotyzm bo największymi rynkami zbytu na auta z Maranello były USA i Wielka Brytania. Samochody oprócz pięknej linii i  wyszukanych rozwiązań technicznych słynęły z  jakości i  niezawodności. Jak opowiadał niegdyś Stirling Moss, zawodników
różnych zespołów można było poznać po dłoniach. Gdy on i  jego koledzy z  brytyjskich i  niemieckich teamów samodzielnie musieli usuwać przeróżne techniczne drobiazgi, zawodnicy Ferrari nie robili niczego więcej oprócz jazdy. Stąd ich czyste kombinezony i dłonie.

 

cały artykuł dostępny jest w wydaniu 12 (75) grudzień 2013