23 października 2021


Próby połączenia konstrukcji pojazdu lądowego z latającym trwają co najmniej od początku XX stulecia. Niestety po wielu z nich nie pozostały żadne zdjęcia ani dokumenty. Pierwszą tego typu konstrukcją, po której zostały rysunki i dokumenty jest maszyna Curtisa z 1917 roku.

Ryszard Romanowski

Najbardziej spektakularne są chyba latające czołgi projektowane przez inż. Waltera Christie i realizowane przez konstruktorów z ZSRS (co opisywaliśmy w kwietniowym wydaniu naszego magazynu). Sławę zyskał Aerocar, który naprawdę latał. Najbliższym jednak przełomu w dwudziestowiecznym podejściu do latania był Juan de la Cierva. I tak jak wcześniej Henry Ford chciał zapewnić Amerykanom samochody, tak on chciał wznieść ludzi w powietrze na swojej konstrukcji autożyrach, czyli wiatrakowcach.

areomobil

Obiecywał, że będzie  można nimi startować z przydomowego ogródka, aby polecieć do pracy lub na zakupy do supermarketu. Entuzjaści twierdzili wówczas, że nie ma potrzeby dalszej rozbudowy amerykańskiego systemu dróg, bo większość pojazdów przeniesie się w powietrze. Pomysłu nie zrealizowano.
Dla latających samochodów pozostawała jednak ciągle nisza, którą konstruktorzy entuzjaści wykorzystywali. Niektóre projekty były wykonane zupełnie profesjonalnie, a inne dotąd spędzają sen z powiek władzom lotnictwa cywilnego.
W ostatnich latach pojawiły się dwie bardzo ciekawe konstrukcje latających samochodów. Zbudowany w Słowacji AeroMobil obserwowany był bacznie, zarówno przez świat motoryzacji, jak i lotnictwa. Jego pierwsza wersja powstała w 1990 roku. Jej autorem był Stefan Klein – osoba znana w świecie projektantów samochodowych. Projektując samochody i rozwiązania motoryzacyjne, będąc przy tym zapalonym pilotem, zaczął realizować marzenie połączenia jednego z drugim. W 1983 roku ukończył Słowacki Uniwersytet Techniczny, a następnie Wyższą Szkołę Sztuk Pięknych w Bratysławie oraz École Supérieure d’Art et Design w Saint-Étienne. Stworzył projekty badawcze dla Audi, VW i BMW. Projektował przeróżne pojazdy, w tym polskiego Melexa. Obecnie pełni funkcję profesora wizytującego Mackintosh School of Art w Glasgow. Jako pilot wylatał ponad osiem tysięcy godzin szybowcami i ponad tysiąc dwieście za sterami samolotów.

 

cały artykuł dostępny jest w wydaniu 6 (93) czerwiec 2015