23 października 2021


Niedawno media pokazały zdjęcia motorówek, lub raczej ścigaczy rakietowych, armii jednego z państw arabskich, które z ogromną prędkością mkną nad wodą.  Zastanawiano się nad tym, czy to jest możliwe. Zapomniano o osiągnięciach techniki ubiegłego wieku.

Ryszard Romanowski

Pojazdy wodno-powietrzne to nic nowego. Warto pamiętać, że historię, w tym i historię techniki, tworzą mocarstwa. Zwykle starają się o to, aby w powszechnej pamięci pierwszeństwo w wynalazkach, odkryciach itp. sukcesach należało do ich obywateli. Czasem zdarza się, że uważany za prymitywny technicznie kraj zadziwia mocarstwa. Czasem też pojawia się coś zupełnie wyjątkowego, jak niegdyś tzw. kaspijski potwór, który przez co najmniej dwa lata spędzał sen z powiek analityków Pentagonu. Zapomnieli oni bowiem, że jeden z twórców podobnych maszyn zmarł w latach pięćdziesiątych w ich kraju.

Hydropłaty
W pierwszych latach ubiegłego wieku Enrico Forlani, uważany za twórcę helikoptera i kilku innych rozwiązań z dziedziny awiacji, prowadził próby na jeziorze Garda. Uwieczniono na zdjęciach z 1903 i 1904 roku jak unosi się nad wodą w łódce. Forlani eksperymentował z siłą nośną w wodzie. Zdawał sobie sprawę, że wzór na wartość siły nośnej obowiązuje zarówno w gazach, jak i w cieczach. Wystarczy zamiast wartości gęstości powietrza podstawić gęstość wody, aby zachwycić się możliwościami wodnych płatów. Pierwsze prototypy na jeziorze Garda imponująco wznosiły się na drabinkowych hydropłatach. Niestety, trudności w utrzymaniu kursu i podatność na duże fale sprawiały, że jednostka była niepraktyczna. Minęło sto lat i po jeziorze Garda pływa wodolot Goethe, wożąc codziennie turystów. Nie straszne mu fale, a kurs trzyma precyzyjnie między portami. Wystarczyła ewolucja hydropłatów.

Forlanini na jeziorze garda
Enrico Forlani na jeziorze Garda

Gdy Forlani przestał eksperymentować, zaczęli inni. Być może zagrzewał ich wzór na siłę nośną. Proste wyliczenia ukazywały ogromny potencjał hydropłatów. Okazuje się, że małe skrzydełko pozwala unieść ogromną masę. Należało tylko opracować kształty, zapewniające sterowność w różnych warunkach pogodowych. Ogromne możliwości potwierdziły budowane w latach siedemdziesiątych wodoloty, które obecnie stanowią szybki i niezawodny środek transportu. Nie musimy daleko szukać. Najszybciej ze Szczecina do Świnoujścia dostać się można wodolotem. Kursująca po zalewie jednostka zbudowana została w ZSRR i po modernizacji powróciła do służby.

Lot ekranowy
Siła nośna to jedno, z co najmniej dwóch znanych zjawisk wykorzystywanych w tego typu konstrukcjach. Już podczas I wojny światowej piloci zauważyli coś, co trudno było naukowo zdefiniować. Zjawisko potwierdzono praktycznie podczas zmagań w bitwie o Anglię, a dokładnie analizowali je piloci wodnosamolotów Dornier Do X. Samolot na resztkach paliwa powinien lecieć tuż nad falami morza. Praktyka wykazała, że zużycie paliwa spada wtedy o conajmiej 30%, bez zmniejszania prędkości. Wymagało to dużych umiejętności pilota, bo trzeba było lecieć poniżej 5 m nad grzbietami fal i nie spotkać się z żadną z nich. Uderzenie w wodę przy prędkości oscylującej wokół 400 km/h to pewna katastrofa.


cały artykuł dostępny jest w wydaniu 9 (96) wrzesień 2015