22 października 2021


(felieton)

Pokłon, pokłon dla hetmana, dziś – Miłościwego Pana, niech mu takich „Wiedni” wiele, jako dywan się uściele – brzmią słowa pieśni sławiącej króla Jana Sobieskiego. Dziś nie widać już nawet śladów po tych pokłonach dla naszego wspaniałego wodza.

Tomasz Gerard

Kolejna rocznica wiktorii wiedeńskiej mija bez echa, a to bardzo źle, bo o przodkach, zwłaszcza tak znamienitych należy pamiętać. „Jeśli my zapomnimy o nich, Ty Boże zapomnij o nas” pisał Mickiewicz i oby się nie spełniła prośba wieszcza, choć pełno u nas takich, co to walczą z tradycją i piękną historią polską, nakłoniwszy przedtem ucha (i nie tylko ucha) ku wszelkim obcym,  byle odpowiednio światowym dysponentom. A w świecie – cóż – inne słyszy się „prawdy”, jak choćby o tym triumfie nad synami półksiężyca w 1683 r. Tak zwani naukowcy austriaccy i niemieccy od lat przecież głoszą, że pod Wiedniem Turków pobiła armia – a jakżeby inaczej – austriacko-niemiecka właśnie, o Polakach, husarii i królu Janie III nie wspominając (nic lub prawie nic). Tacy to naukowcy, taka ta dzisiejsza nauka, która dawno już przeszła na pozycje wyznaczone przez rewolucję – tub propagandowych i ośrodków indoktrynujących. Z kolei niedawno mogliśmy się dowiedzieć, że oto w bitwie pod Grunwaldem zwyciężyli... Rosjanie. Podający się za historyków członkowie państwowego Rosyjskiego Towarzystwa Wojskowo-Historycznego w tekście „Pamiętna data wojennej historii Rosji” piszą, że „w ten dzień w 1410 roku, rosyjskie wojska i ich sojusznicy – Litwini, Czesi i Polacy – odnieśli zwycięstwo nad niemieckimi rycerzami w bitwie grunwaldzkiej”.
Ktoś powie – ale to było setki lat temu, dajcie spokój! Tyle, że zgoda albo tylko brak reakcji na takie zagrywki skutkuje coraz większą zuchwałością kłamców. Niejaki Gross Jan Tomasz, udający historyka zawodowy opluwacz Polaków, ostatnio przecież też wyskoczył z kolejną rewelacją, że w czasie II wojny Polacy zabili więcej Żydów niż Niemców. Takie coś to nawet niektórym „światowcom” trudno było znieść i nawet z kręgów ministerialnych podniosły się nieśmiałe głosy sprzeciwu. W sejmie od ponad roku czeka na rozpatrzenie projekt nowelizacji ustawy o ściganiu takich przestępstw. W myśl proponowanych nowych zapisów zniesławienie narodu polskiego byłoby ścigane z urzędu. No właśnie, to dosyć jasno ilustruje hierarchię wartości grup trzymających władzę w naszym nieszczęśliwym kraju – opluwają nas na arenie międzynarodowej od ćwierćwiecza (odkąd podobno jesteśmy suwerennym państwem), a projekt czeka na rozpatrzenie. Durne przepisy o wymyślaniu sobie płci i haniebne – o produkowaniu dzieci z próbówki załatwia się w sejmie przy ul. Wiejskiej od ręki.


cały artykuł dostępny jest w wydaniu 9 (96) wrzesień 2015