24 października 2021


Japoński koncern Kawasaki najpóźniej z tzw. japońskiej wielkiej czwórki zaczął produkować motocykle. Mimo to jego stosunkowo krótka historia obfituje w konstrukcje, które trwale zapisały się na kartach historii. Obecnie w ofercie ma najprawdopodobniej najszybciej rozpędzający się pojazd lądowy.

Ryszard Romanowski

Koncern znany z produkcji okrętów i samolotów w latach pięćdziesiątych rozpoczął produkcję niewielkich silników dwusuwowych dla firmy motocyklowej Meihatsu. W roku 1960 pojawiły się pierwsze małe motocykle ze znakiem Kawasaki, a cztery lata później koncern wykupił firmę Meguro, której produkty wzorowane były na maszynach brytyjskich.

kawasaki ninja 2hr

Pod marką Kawasaki zaczęły powstawać maszyny napędzane dwucylindrowymi silnikami typu Twin, opartymi o konstrukcje BSA. W roku 1965 szef biura projektowego firmy Triumph-BSA Edward Turner odwiedził japońskie fabryki. Po powrocie do kraju zdał dokładną relację, pełną zachwytów nad pracowitością i kreatywnością Japończyków. Niemal nikt z udziałowców brytyjskich fabryk zbytnio tym się nie przejął. Nie wyobrażano sobie, że za kilka lat nastąpi zmierzch brytyjskiego przemysłu motocyklowego, który nie będzie zdolny do konkurowania z markami japońskimi.
Kawasaki nie wstydzi się swoich korzeni. W latach dziewięćdziesiątych wprowadzono do produkcji klasyczne W650 napędzane silnikami typu Twin. Nie ukrywano, że jest to ukłon w stronę maszyn brytyjskich, od których rozpoczęła się prawdziwa historia firmy. Klasyki serii W produkowane są nadal. W najnowszych modelach dwucylindrowy silnik o rozrządzie napędzanym tzw. wałkiem królewskim ma pojemność 800 ccm. Małe motocykle użytkowe zawsze były przez Kawasaki traktowane marginalnie. Najmniejsza z tzw. japońskiej wielkiej czwórki marka koncentruje się cały czas na niekonwencjonalnych rozwiązaniach w szybkich motocyklach dużej pojemności. W ostatnich latach odpowiadając na potrzeby rynku wprowadzono do produkcji również dwa modele skuterów zakładając, że użytkownik ciężkiej maszyny chętnie przesiądzie się w mieście na taki właśnie pojazd.


cały artykuł dostępny jest w wydaniu 3 (102) marzec 2016