1 października 2022


Niegdyś hamulce miały służyć do hamowania, jak mawiał nieżyjący już nestor motocyklistów wyczynowych inż. Andrzej Kwiatkowski. Zdarzało się wówczas, że lepiej spełniały swoją rolę poczciwe i dobrze zaprojektowane hamulce bębnowe niż efektownie wyglądające tarczowe.

Ryszard Romanowski

Zmieniała się technika motoryzacyjna i wymagania dotyczące hamulców. Niektórzy zapewne jeszcze pamiętają lata siedemdziesiąte, kiedy to na tylnych szybach Polskich Fiatów 125p pojawiały się ostrzeżenia: Uwaga! Hamulce tarczowe ze wspomaganiem. Samochód z hamulcami tarczowymi na wszystkich kołach był wtedy niemal sensacją na naszych drogach. Ówczesne środowiska sportowe od razu zaczęły seryjne hamulce ulepszać. Możliwości były skromne. Musiały wystarczyć zakupy klocków i płynów hydraulicznych renomowanych firm w sklepach dewizowych.

nowoczesne hamulce
Hamulec Brembo zastosowany w Paganim Huayra BC

W sporcie samochodowym jakość hamulców cały czas pozostała niezmiernie ważna. Samochody rajdowe zjeżdżające z odcinków specjalnych mają rozgrzane do czerwoności tarcze, a jakaś tam siła hamowania zostaje. Układ hamulcowy musi bez ingerencji mechaników przetrwać jeszcze kilkaset kilometrów. Podobnie jest na torach wyścigowych. Zwykle ekscytujemy się mocami silników, traktując układ hamulcowy po macoszemu. Tymczasem, zdaniem większości mistrzów wyścigowych, wygrywa ten, kto umie lepiej używać hamulców.
Wśród wielu wymagań, jakie musi spełnić układ hamulcowy, takich jak np. odporność na temperatury, wyczuwalna dozowalność, trwałość, niska masa itp., szczególnie w przypadku samochodów ustawionych na lekkich, ażurowych felgach, bardzo istotna jest estetyka. Widoczny chropowaty zacisk i tarcza z nalotami rdzy na pewno nie dodaje pojazdowi uroku. Producenci starają się spełnić te wszystkie warunki naraz, co nie jest sprawą prostą. Trudno więc dziwić się, iż na rynku niewiele jest firm wyspecjalizowanych w układach hamulcowych, a premiery nowych rozwiązań prezentowane są na największych salonach samochodowych.

Zacisk drukowany w 3D
Obok sportu samochodowego szczególnym wyzwaniem dla konstruktorów są tzw. super i hiper samochody. Jedną z najciekawszych tegorocznych premier w tej branży jest zacisk hamulcowy przeznaczony do Bugatti Chiron. Warto przypomnieć, że ten najszybszy i najdroższy samochód świata (nie licząc jednostkowych egzemplarzy niszowych marek budowanych wyłącznie w celu bicia rekordów na długich prostych) jest popisem technologii grupy VW. Przy jego budowie nikt zbytnio nie liczył się z kosztami. Prezentowane w ubiegłym roku podczas IAA we Frankfurcie nad Menem Bugatti Chiron na rozpędzenie się od 0 do 400 km/h i wyhamowanie do 0 km/h potrzebowało zaledwie 42 sekund. Inżynierowie nie byli jednak usatysfakcjonowani z tego wyniku. Postanowili zbudować zaciski lżejsze i wytrzymalsze, a jednocześnie ładniej komponujące się w otworach magnezowych felg. Wspólnie z Laser Zentrum Nord w Hamburgu, należącym do Instytutu Fraunhofera, opracowano technologię wykonania tytanowego zacisku przy pomocy druku 3D. Zaciski te mają zastąpić stosowane obecnie ogromne zaciski kute ze stopu aluminium. W przednich pracuje po osiem tłoczków, a w tylnych po sześć.

 

cały artykuł dostępny jest w wydaniu 4 (127) kwiecień 2018