6 grudnia 2021


(felieton)

Mark Twain słusznie zauważył kiedyś, że niczyje zdrowie, wolność ani mienie nie są bezpieczne, kiedy obraduje parlament. To było dosyć dawno, bo przeszło sto lat temu, ale jego spostrzeżenie nic nie straciło na swej aktualności. Zdaje się, że nawet zyskało – z biegiem lat – jak dobre wino. Dziś parlamenty w większości krajów obradują właściwie bez ustanku, więc zagrożenie dla wolności, zdrowia i mienia trwa ciągle.

Tomasz Gerard

A że parlamentarzyści pracować muszą, i to pełną parą, to przecież wszyscy wiedzą. Trzeba się przecież wywdzięczać i tym, i tamtym, wypełniać zaciągnięte zobowiązania, przyobiecane różnym wpływowym protektorom, albo reagować jak najszybciej na bieżące rozkazy płynące z różnych central – praca niezwykle stresująca, a przy tym wymagająca dużej zwinności w dobieraniu odpowiedniej argumentacji dla tzw. opinii publicznej. Bo jak tu powiedzieć, że wprowadza się np. przepis na „prośbę” pewnej osoby – nie można tak. Trzeba więc potrafić opowiadać o poparciu społecznym, o sondażach, które należy mieć ciągle na uwadze, o zobowiązaniach międzynarodowych, o wskaźnikach w skali makro i mikro, i o innych równie ważnych przesłankach, ale oczywiście nie o rzeczywistych powodach wprowadzania różnych rozwiązań. Potrzeba więc wszechstronnie utalentowanych osób do sprawowania takich funkcji.
Okazuje się, że nigdzie na świecie takich ludzi nie brakuje. To ciekawe, bo przecież w całej „nowoczesnej” Europie brak jest ponoć rąk do pracy, u nas powszechne jest narzekanie na to, że pracodawcy nie mogą znaleźć ludzi do prostszych nawet czynności, a w tej „branży” – ogromna nadreprezentacja, wszędzie. Powinno nas to chyba cieszyć, że tylu jest chętnych do pracy. Może szkoda tylko, że z tej pracy nie ma żadnego pożytku. Ale dobre i to, jeśli nie ma nic lepszego.
A że nie ma, przekonują różne dzienniki, portale i inne, zasypujące nas nieustannie różnymi, niby ważnymi „breaking-newsami”. Można tam przeczytać, że ekskluzywne prostytutki dorobiły się fortuny, że trener brutalnie pobił swoją partnerkę, że polskie celebrytki pracowały jako prostytutki w Dubaju, i że Iwonka w dresie córkę na rękach niesie.

 

cały artykuł dostępny jest w wydaniu 4 (127) kwiecień 2018