24 października 2021


Choć tytuł może sugerować inaczej, Jan Kropacz sukcesu jednak nie osiągnął. Innowacje tego wynalazcy nie zostały z powodzeniem wdrożone do produkcji. Próżno ich szukać w podręcznikach historii techniki. Ale opowiedzmy przebieg wynalazczej kariery Jana Kropacza od początku.


Sławomir Łotysz

Pochodził z Rybarzowic koło Żywca, skąd wyemigrował na początku 1912 roku. Wraz z grupą ziomków, przez Hamburg i Liverpool, dotarł do Halifax w Kanadzie. Schodząc na ląd, jako swój zawód podał po prostu „robotnik” i od razu zadeklarował, że chce osiedlić się w prowincji Alberta. W nowej ojczyźnie imał się rożnych zajęć. Pracował w kopalniach, dorywczo najmował się do prac polowych u miejscowych farmerów. Zapewne nie usłyszelibyśmy o nim, gdyby nie to, że parał się również wynalazczością. W listopadzie 1926 roku Kropacza odwiedził w jego mieszkaniu w osadzie Taber, reporter gazety wychodzącej w leżącym niedaleko mieście Lethbridge. Wynalazca zajmował się wówczas próbami wdrożenia swojego najbardziej obiecującego projektu.
klucz1_s
Było to uniwersalne narzędzie, rodzaj regulowanego klucza z dodatkami umożliwiającymi m.in. piłowanie i przecinanie. Było to jakby skrzyżowanie klucza francuskiego ze szwajcarskim scyzorykiem, które – zdaniem Kropacza – każdy szanujący się hydraulik, mechanik czy choćby zwykły majsterkowicz powinien mieć w swoim warsztacie. Wynalazca zademonstrował reporterowi działający prototyp tego narzędzia. W pokazie brało udział kilka innych osób. Później Kropacz zaprezentował patenty, jakie na to urządzenie uzyskał w Stanach Zjednoczonych i kilku krajach europejskich, a także pokaźny stos korespondencji od firm planujących zakup jego licencji. Propozycje opiewały na kwoty od 10 do 50 tysięcy dolarów za odstąpienie praw patentowych. Wynalazca zdecydował się jednak na ofertę amerykańskiej firmy, która miała zająć się produkcją tego wyrobu pod marką „Kropacz Mechanical Wrench”.
klucz2_s
Wynalazca miał otrzymać jednorazowo 5000 dolarów, oraz procent od każdej wytworzonej i sprzedanej sztuki. O znaczeniu tej innowacji Polaka świadczyć może również fakt, że na rozwiązania opisane w jego patencie do dziś powoływało się kilku innych wynalazców. Wprawdzie nie udało mi się trafi ć na ślad zachowanego egzemplarza tego narzędzia, możemy jednak domyślać się, jak wyglądało. W 1920 roku John Kropacz zastrzegł w Stanach Zjednoczonych wzór użytkowy swojego klucza.
(…)
cały artykuł dostępny jest w wydaniu 1/2 (28/29) styczeń/luty 2010