22 października 2021


Każdy, kto bardziej orientuje się w poszczególnych branżach przemysłowych wie, że nie brak w Polsce bardzo ciekawych konstrukcji na światowym poziomie (choćby przemysł lotniczy – samoloty szkolno-treningowe, helikoptery). Jednak w wyniku zbiegu wielu czynników, w ostatecznym podsumowaniu, polskie przedsiębiorstwa nie doprowadziły do międzynarodowej ekspansji, do wzmocnienia pozycji polskich wytwórców. Pojedyncze przykłady sukcesów nie są w stanie zmienić stanu rzeczy.

Radosław Morek

okladkowe_pod-tabele

Na przestrzeni minionych lat rynek obrabiarkowy w Polsce rozwijał się wraz z gospodarką. Obroty rosły, liczby sprzedanych obrabiarek osiągały swoje maksima. Polski przemysł obrabiarkowy umniejszał jednak swój potencjał. Dziś bowiem zdecydowana większość graczy krajowego rynku obrabiarek to dystrybutorzy bez zaplecza konstrukcyjno-technologicznego. Taki stan rzeczy znajduje swoje odzwierciedlenie także w kształceniu kadr inżynierskich. Ciężar z konstrukcji i technologii powoli zostaje przerzucony na marketing i eksploatację. Do grona dystrybutorów dołączyli także sami producenci, spośród których nieliczni jeszcze są w stanie opracować konstrukcję nowej obrabiarki i wdrożyć do produkcji. Oczywiście zmianie ulegają również same trendy projektowe (np. modułowość konstrukcji), co pozwala na ograniczenie kosztów, ale jednocześnie stanowi samoistne zawężenie możliwości konstrukcyjnych. Obserwując ofertę obrabiarek nietrudno dostrzec, że mamy do czynienia z tzw. postępem jakościowym – m. in. napędy, układy sterowania, materiały korpusów, układy łożyskowania, a także materiały narzędziowe – to wszystko powoduje, że efektywność współczesnych obrabiarek, podobnie jak ich zdolności technologiczne, wzrasta.


cały artykuł dostępny jest w wydaniu 3 (18) marzec 2009