23 października 2021


Biura projektów były znaczącym ogniwem w powojennym rozwoju polskiego przemysłu. Na tyle ważnym, że warto przypomnieć o tym zjawisku, jako jednym ze sposobów, sprawdzonym w praktyce, na dynamiczny rozwój przemysłowy, z wykorzystaniem krajowego potencjału intelektualnego.

Aleksander Łukomski

Po II wojnie światowej w zrujnowanej Polsce brakowało elit, które mogłyby przejąć kierowniczą i twórczą rolę wyprowadzenia kraju z chaosu powojennego oraz dałyby podwaliny pod odbudowę i późniejszą rozbudowę kraju. Brakowało ludzi ze średnim i wyższym wykształceniem, w tym technicznym. Powstała więc silna potrzeba stworzenia nowych elit. Gwałtownie zaczęły powstawać szkoły zawodowe, technika i wyższe szkoły inżynierskie. Powstawały nowe organizmy gospodarcze i przemysłowe. W wielu na nowo uruchamianych fabrykach nie było ani jednego inżyniera. Politycznie było tak, że najczęściej robotnicy zostawali dyrektorami fabryk i lepiej czy gorzej jak na tamte czasy sobie z tym radzili. Jednak w technice bez odpowiedniej wiedzy i umiejętności niewiele można zrobić. Przed II Wojną wielu polskich inżynierów zdobywało wiedzę za granicą, głównie we Francji. Oni to właśnie, którzy przeżyli wojnę i pozostali w Polsce w czasie wojny lub powrócili do kraju, stanowili główną kadrę nauczycieli w szkołach inżynierskich. Zdarzało się, że przed wojną pracowało się na stanowisku inżyniera, bez odpowiedniego wykształcenia inżynierskiego, a po wojnie przedstawiało się dwóch świadków, że było się inżynierem i można było łatwo uzyskać dyplom inżynierski. Na tamte czasy każda wiedza techniczna była na wagę złota.
W ślad za tym jak pierwsze roczniki zaczęły opuszczać szkoły inżynierskie w latach 1951–1952 zaczęto tworzyć pierwsze biura inżynierskie, później nazywane Biurami Projektów. W Poznaniu pierwszym biurem projektów było biuro PROZAMET. Z tego biura później powstały inne biura, których w szczytowym okresie rozwoju pod koniec lat siedemdziesiątych było w samym Poznaniu około dwudziestu. Proces ten odbywał się w wielu miejscach w Polsce, przeważnie w dużych ośrodkach gospodarczych, czy przemysłowych. Bardzo dużo biur powstało na Śląsku, w Krakowie, w Łodzi, na Wybrzeżu i w Warszawie. Łącznie było tych biur kilkaset. Bez nich nie odbyłby się gwałtowny rozwój przemysłowy i budowlany na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych. Nie można przecież zbudować żadnej fabryki, domów, dróg, całej infrastruktury bez dokumentacji technicznej. Tej dokumentacji potrzebne były więc ogromne ilości. A w tamtych czasach nie było komputerów, które dzisiaj umożliwiają przyspieszenie i uproszczenie tworzenia dokumentacji.
Najczęściej biuro projektów powstawało jako branżowe, przy Zjednoczeniu. Zjednoczenia z kolei były organizmami przemysłowymi zarządzającymi całymi branżami. Przykładowo: kilkanaście fabryk, Biuro Handlu Zagranicznego, Ośrodek Badawczo–Rozwojowy tworzyły Zjednoczenie TASKO, przy którym powołano w 1968 roku biuro projektów TASKOPROJEKT. Biuro to obsługiwało całą branżę. Projektowano nowe fabryki budowy taboru szynowego, wydziały w istniejących fabrykach, wprowadzano nowe technologie. Takich branżowych zjednoczeń było dużo. Ale były również biura funkcjonujące przy urzędach miejskich, albo na ich użytek, jak np. MIASTOPROJEKT. Były biura projektów budownictwa wiejskiego, czy spółdzielcze biura projektów. Często do biur projektów przypisywane były fabryki, wykonujące urządzenia wg projektów biura. Takim przykładem może być biuro projektów PROTECH z Łodzi, które bardzo ściśle współpracowało z fabryką ZUGiL w Wieluniu. Tandem ten osiągnął ogromne sukcesy przy budowaniu w Polsce wielu dużych malarni przemysłowych. Biuro projektów tworzyło dokumentację, a fabryka wykonywała zaprojektowane urządzenia. Znany jest też przypadek kiedy zamieniono biuro konstrukcyjne przy Fabryce Obrabiarek Specjalnych WIEPOFAMA na biuro projektów. Do zadań biura projektów należało także „pilnowanie” aby tworzona dokumentacja była zgodna z przepisami i obowiązującymi normami oraz wszelkie uzgodnienia z urzędami, a także z rzeczoznawcami. Przeprowadzano w biurach wiele analiz i studiów wykonalności. Częstymi opracowaniami były Założenia Techniczno–Ekonomiczne (ZTE), odpowiednik dzisiejszego biznesplanu, które również w tamtym czasie trzeba było złożyć w banku dla uzyskania kredytu na inwestycję. Oczywiście wszystkie biura były państwowe.


cały artykuł dostępny jest w wydaniu 7/8 (46/47) Lipiec-sierpień 2011