22 października 2021


(felieton)


Czy wiedzą Państwo jaki to święty ma dwie głowy? Dla ułatwienia dodam, że był czczony i szanowany przez całe wieki w świecie. Dziś już nie. To święty związek małżeński. Dziś, w dobie upadlania wszystkiego co wzniosłe, i ten bastion cywilizacji chrześcijańskiej upada pod naporem barbarzyńców. I tak, jak zwykle rewolucjoniści wynajdywali szybko coś, czym chcieli zastąpić wpływy znienawidzonego Kościoła, tak i tym razem każą nam czcić innych „świętych”. Dominuje kult św. Spokoju.

Tomasz Gerard

Jeszcze ze dwadzieścia lat temu ogromna większość naszego społeczeństwa myślała z oburzeniem o zdrajcach podpisujących w polskim sejmie rozbiory pierwszej Rzeczpospolitej. No bo jak nie być oburzonym? Gdybym to ja żył w tamtych czasach, to bym im pokazał – myślał pewnie niejeden. Kłótnie kłótniami, ale zdrada: nigdy! – mówił sobie inny. A tu proszę, historia, która lubi się powtarzać, zatoczyła koło i mamy znów demontaż naszej Ojczyzny, i gdzież jest to powszechne oburzenie? Oto owoce pracy niektórych wysokonakładowych polskojęzycznych dzienników – współczesnych siewców kąkolu. Toż to nigdy dotąd żadnym mediom reprezentującym naszych okupantów nie udało się tak wpływać na Polaków. Ani niemiecka gadzinówka Nowy Kurier Warszawski, ani prosowiecka Trybuna Ludu takich sukcesów nie miały. No, ale korzystając z tak obfitej spuścizny nabywa się doświadczenia, uczy się na błędach poprzedników, stąd i efekty w zmienianiu polskiej mentalności tym razem o wiele silniejsze.
A dla tych, którzy chcieliby (choćby i słusznie) to co wyżej napisane odnieść do siebie, przytoczę pewną historię, z czasów – a jakże – okupacji, bo z połowy XIX wieku.
Otóż podczas obiadu imieninowego u jednego z obieralnych dygnitarzy, poczęto mówić o niskim stopniu wykształcenia rosyjskich oficerów i przytaczać zabawne wydarzenia z tym związane. Hrabia Henryk Rzewuski opowiedział, jak to u niego, na śniadaniu (na którym obecnych było wielu gości) w jednym końcu stołu postawiono minogi, a w przeciwnym, przygotowano dla palących cygara. I jeden z młodych oficerów, dla którego cygara były rzeczą całkiem nieznaną, widząc jak któryś z gości zajadał smacznie minogi, i sądząc, że przy nim stały też same specjały, sporządził sobie z octem i oliwą kilka cygar, i spożył je do ostatniego kawałka jakby najwyborniejsze przysmaki.

cały artykuł dostępny jest w wydaniu 12 (51) Grudzień 2011