23 października 2021


Genewa po raz kolejny i to w wielkim kryzysie. Po salonie samochodowym w Detroit można było mieć obawy, że w Genewie nie będzie zbyt wiele do oglądania.  Tymczasem nazbierało się ponad sto czterdzieści premier  światowych. Zmniejszająca się siła nabywcza klientów wyzwoliła dodatkowe siły biur projektowych. Koncerny starają się zaskoczyć konkurentów, a ci nie ustępują.

Ryszard Romanowski

Od kilku lat trwa wyścig pomiędzy tradycyjnymi samochodami spalinowymi a napędzanymi hybrydowo i elektrycznie. Jak zwykle odwiedzamy genewski salon autem produkowanym w Polsce, tym razem wypadło na Opla Astrę III prosto z Gliwic.
– Przestań już rozpisywać się na temat ekonomicznych hybryd i spróbuj, jak jeździ tradycyjny motor 1600 ccm nowej generacji – poradził mi dawny mistrz rajdowy, diler Opla, inż. Andrzej Szyjkowski. Rzeczywiście, popularny Opel zadowolił się na trasie zużyciem paliwa rzadko przekraczającym 6 l na 100 km. Toyota Prius I zużywała podobne ilości benzyny. Jednak w Genewie znowu zacząłem zazdrościć posiadaczom małych pojazdów elektrycznych, kiedy to, będąc umówiony na rozmowę, musiałem porzucić samochód na skrzyżowaniu i na piechotę pędzić do Palexpo. Przy okazji obserwując rowery, skutery, hulajnogi i samochodziki, wszystkie z napędem elektrycznym, które jeździły pomiędzy autami, po chodnikach, zupełnie nie zważając na gigantyczne korki.

Opel-Ampera
Opel Ampera - samochód 2012 roku

Już przy wejściu do kompleksu Palexpo odwiedzających witał zielony pawilon. W tym roku wszystkie wystawione tam pojazdy pochodziły z produkcji seryjnej. Minęły czasy kiedy pojazdy elektryczne były głównie konceptami. Można było pooglądać konkretne rozwiązania i zapytać o ceny. Okazuje się, że oferowane w Polsce auta elektryczne wycenione są chyba po to aby je obrzydzić. W zielonym pawilonie można było zostać właścicielem pojazdu na prąd mając w kieszeni kilkaset euro.

cały artykuł dostępny jest w wydaniu 3 (54) marzec 2012