18 kwietnia 2024

marzec2012


(felieton)



Co dla kogo liczy się najbardziej, co dla kogo jest najważniejsze? Dla jednych – zaspokojenie potrzeb biologicznych. Tylko tyle. Dla innych (sporej i coraz większej grupy) – pieniądze. Mieć i móc wydawać. Też na te potrzeby biologiczne, ale i inne uciechy, kaprysy i zachcianki. Z pełnym portfelem czują się często jak panowie świata. Dopóki nie spotkają na swej drodze innych, z bardziej wypchanymi portfelami. O, jakże wówczas upokorzenie musi ich boleć.

Tomasz Gerard

Dla jeszcze innych najbardziej liczy się władza. Ci to już mają się za elitę elit. Nie tylko pieniądze, wpływy, lecz i władza nad innymi. Ale jaka to władza?

Sami – niedouczeni starają się, poprzez rządzenie tymi, co to programy szkolne układają, zniszczyć całkiem naukę historii, która, jak mawiali Rzymianie, jest nauczycielką życia. A to przecież oni mają być nauczycielami życia, a nie jakaś tam historia. Toteż po skutecznym zakłamywaniu historii na potęgę (PRL), a ostatnio rugowaniu jej z obszaru kształcenia młodych ludzi, mało kto już orientuje się co to znaczy prawdziwa władza. Królewska, namaszczona, podziwiana, kochana. Ale też opiekuńcza, zapobiegliwa i odpowiedzialna. Troszcząca się o poddanych.

Dzisiejszy świat we władaniu band podwórkowych oprychów to doprawdy pokrzywione zwierciadło czasów minionych. W wojsku z poboru takim rządzącym na przykład był kapral. Oczywiście pod nieobecność zawodowej kadry na kompanii. Im bardziej prymitywny tym silniej zabiegał o posłuch, tym bardziej chciał rządzić. Dzisiaj takich kaprali są tabuny całe. Tylko że naoglądali się różnych „Ojców chrzestnych” czy innych hollywoodzkich gniotów i poprzebierali się w eleganckie koszule, drogie buty i palą cygara – bo tak było na filmie.

A propos palenia (i rządzenia) – czy pamiętają Państwo historyjkę o tym, jak to w Jałcie, podczas „konferencji pokojowej” Roosevelt, Churchil i Stalin częstowali się papierosami, chwaląc się przy tym eleganckimi papierośnicami? Pierwszy z nich wyjął swoją, srebrną i pokazał wygrawerowany napis: Prezydentowi Rooseveltowi – Naród. Churchill też wyjął swoją, też srebrną, z kunsztownymi zdobieniami i poczęstował kolegów papierosem. Również u niego znalazła się dedykacja: Premierowi Churchillowi - Jerzy VI Windsor. Wreszcie Stalin wyjął swoją. Pięknie zdobiona złota papierośnica obsadzana kamieniami szlachetnymi. Na niej zaś wygrawerowany był napis: Księciu Radziwiłłowi – Potoccy...

A przecież dziś nadal rządzą te wszystkie „patrycjuszowskie” rody z epoki stalinowskiej, to są te same klany, dla niepoznaki ze zmienionymi często nazwiskami (kolejny powód, dla którego nauczanie historii trzeba znieść – bo może ktoś się dowie prawdy!).


cały artykuł dostępny jest w wydaniu 3 (54) marzec 2012

 


Drodzy Czytelnicy,


Ludzkie tragedie i kłopoty nie robią na nas wrażenia. Tak wiele się co dzień słyszy o dramatach rodzin, osób czy całych społeczności, tak dużo tragicznych i smutnych wiadomości jest podawanych beznamiętnym głosem w radiu i telewizji, że już mało kto pozostaje wyczulony na sprawy drugiego człowieka. Stępiona została wrażliwość ludzka.
Prawie każdy swoje własne kłopoty (a któż ich nie ma?) uważa za największe, najcięższe do znoszenia, najbardziej dokuczliwe. Wielu ma skłonność do bagatelizowania problemów innych ludzi, bo innym jest zawsze łatwiej niż mi. A cóż tak naprawdę wiemy o sytuacji innych? Z pobieżnej rozmowy, albo z jeszcze pobieżniejszej obserwacji, czego możemy się dowiedzieć, ponad to, co pobieżne i powierzchowne?
– Współczuję – powie ktoś osobie cierpiącej, mającej kłopoty. – Nie sądzę – można by odpowiedzieć nie mijając się z prawdą. Nawet w rodzinach, wśród osób żyjących pod jednym dachem, bywa, że taka nieczułość na sprawy drugiej osoby jest chlebem powszednim. Czy można to tłumaczyć zabieganiem, brakiem czasu, pracą? A przecież nie jest to rzecz niewykonalna, czasem wymaga tylko drobnej korekty kursu, jakim się poruszamy w życiu.
Warto więc pomyśleć o innych i to nie w kategorii „co mogą dla mnie zrobić”, ale wręcz przeciwnie.

W najnowszym wydaniu „Projektowania i Konstrukcji Inżynierskich”, jak zwykle duża różnorodność poruszanych zagadnień: od projektowania zrobotyzowanych linii przemysłowych, przez spawanie i obróbkę metali, pneumatykę, systemy pomiarowe i programy inżynierskie, po najnowsze (trwający jeszcze Auto Salon w Genewie) i starsze (historia Żubra A80) samochody.
Mamy nadzieję, że znajdą tu Państwo ciekawe i użyteczne dla siebie materiały.

Życzę więc interesującej lektury,

Przemysław Zbierski