21 października 2021


Większość osób zajmujących się modelarstwem trafia na mur niezrozumienia. Szczególnie gdy swoją pasję traktują jako hobby. Często zdarza im się słyszeć, że są zbyt starzy na zabawki i lepiej zająć się czymś poważnym. Nie raz zapewne podobne teksty słyszał Norweg Petter Muren, który zamiast poświęcić się bez reszty pracy dla firmy IKEA, uparcie budował latające modeliki śmigłowców. 


Ryszard Romanowski

Poważne gremia naukowe pracują od lat nad miniaturowymi bezzałogowymi statkami powietrznymi, naśladującymi lot owadów. Norweg eksperymentował zupełnie amatorsko, bez wsparcia wyspecjalizowanych instytutów. Pierwsze zadowalające efekty uzyskał u schyłku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku. Błyskawiczny rozwój mikroelektroniki, szczególnie w telefonach komórkowych, sprzyjał przedsięwzięciu. Początki XXI stulecia to również ogromny rozwój firm modelarskich, szczególnie na Dalekim Wschodzie. 

Black_Hornet1 

Zaczęło się od zabawy
Modele śmigłowców sterowane drogą radiową przestały być domeną bogatych klubów modelarskich. Ceny zrobiły się przystępne, a oferowane na rynku konstrukcje stawały się coraz doskonalsze. Projekty zaczęły być opracowywane przez sztaby inżynierów wykorzystujących najnowocześniejsze narzędzia do projektowania. Łącząc produkty firm modelarskich ze zdobyczami telefonii komórkowej można już było od biedy zbudować własny bezzałogowy statek powietrzny i robić efektowne zdjęcia lub filmy z kilkuminutowego lotu. Muren poszedł dalej. Sporządził założenia projektu, wśród których szczególny nacisk położył na niewielkie wymiary i łatwość pilotażu. 
W 2007 roku założył małą firmę Prox Dynamics. Zbudowano wiele różnych prototypów. Najbardziej stabilny układ quatrocoptera okazał się nieporęczny. Śmigłowiec wyposażony w cztery wirniki zajmował dużo miejsca. Podobną do niego stabilność gwarantował klasyczny układ z jednym wirnikiem. Należało tylko pieczołowicie opracować kształt łopat. Skorzystano z doświadczeń wyspecjalizowanej w użytkowych modeli latających firmy DJI z Hong Kongu. Mimo prac doświadczonego chińskiego giganta końcowy zadowalający efekt osiągnęli Norwegowie.

– Łopaty o pożądanym kształcie i rowkowanej powierzchni zostały wyrzeźbione z typowego kubka stanowiącego wyposażenie... ekspresu do kawy – wspomina Petter Muren.

cały artykuł dostępny jest w wydaniu 3 (66) marzec 2013