21 października 2021


Samochody elektryczne powoli zdobywają rynki, głównie krajów zachodnich. Tymczasem pojazdy elektryczne przeznaczone do jazdy w zamkniętych obiektach stają się przebojem niemal wszędzie. Melexy od lat zadomowiły się wśród hal fabrycznych, w parkach, na polach golfowych i cmentarzach. Pojazdy elektryczne są ciche, czyste, trwałe i tanie w eksploatacji. 


Ryszard Romanowski

Wysoki i doskonale rozłożony moment obrotowy silnika elektrycznego sprawia, że nawet na legendarnej wyspie Man pojawiła się klasa motocykli elektrycznych, a władze sportu samochodowego tworzą coraz więcej klas wyścigowych dla aut elektrycznych. Masa akumulatorów i ograniczony zasięg są wadą na długich torach wyścigowych ale w przypadku zawodów na krótkich torach kartingowych jest to problem niemal niezauważalny, a nawet zaleta. W przerwie na ładowanie serwisanci potrafią usunąć niemal wszystkie uszkodzenia, wymienić opony, skonfigurować pojazd itp. Nic dziwnego, że napędzane prądem wózki dzielnie wypierają swoich spalinowych braci. Tym bardziej, że tory dla nich przeznaczone nie wymagają kosztownej i skomplikowanej wentylacji, a okolicznym mieszkańcom nie przeszkadza hałas. Francuski rynek kartów elektrycznych zdominowała firma Spedomax, której przedstawicielem na Polskę jest firma Volt in Kart, z prezesem Pascalem Petiot. W planach tej młodej firmy jest nie tylko dystrybucja lecz również montaż elektrycznych kartów w Polsce. 
Z Pascalem Petiot, przy językowej i merytorycznej pomocy Elżbiety Sobczuk, rozmawia Ryszard Romanowski.

kart 
 

– Jak zaczęło się pana zainteresowanie kartami elektrycznymi?

– Przez wiele lat sprzedawałem samochody. Gdy okazało się, że biznes ten robi się coraz trudniejszy i coraz mniej opłacalny sprzedałem firmę i zacząłem poszukiwać niszy w branży motoryzacyjnej. Pomysł na zajęcie się elektrycznymi kartami pojawił się niemal przypadkiem. Zawsze lubiłem jeździć po torach, ale nigdy nie wiązałem z tym zawodowej przyszłości. Firmę Speedomax tworzą ojciec z synem, inżynierowie Allegre, którzy mają na koncie wiele inżynierskich osiągnięć. Syn stworzył np. niezwykle lekką i wytrzymałą ramę wyczynowego roweru rock rider. Ojciec przez długie lata był inżynierem w Michelin. Stworzyli projekt karta i budują go w warsztatowych warunkach. Oczywiście silniki i inne komponenty pochodzą od różnych producentów. Akumulatory z USA, opony z Taiwanu, a opony z kolcami z Rosji. Firma Volt in Kart powstała w ubiegłym roku, w celu dystrybucji i montażu tych pojazdów.

cały artykuł dostępny jest w wydaniu 4 (67) kwiecień 2013