21 października 2021


(felieton)

Prawa ludzkie obowiązują tylko w takiej mierze, w jakiej są sprawiedliwe. Jeśli władca lub państwo ustanawiają prawa mające na celu wyłącznie ich własną zachłanność lub żądzę sławy, jeśli ogłaszają prawa nie będąc do tego upoważnieni; jeśli niesprawiedliwie nakładają ciężary albo jeśli ciężary nakładane przez nich na obywateli są zbyt wielkie i niewspółmierne z dobrem, którego mają przysporzyć – takie prawa są niesprawiedliwe i posłuszeństwo wobec nich nikogo nie obowiązuje w sumieniu (Św. Tomasz z Akwinu).


Tomasz Gerard 

Być może ktoś się będzie zżymał, że tu nie miejsce i czas „wyjeżdżać” z takim autorytetem, ze średniowiecza rodem, że gdyby to powiedział jakiś Chruszczow lub inny Danton, to można byłoby się nad tym „pochylać” i rozważać. Że żyjemy w nowoczesnym państwie prawa (realizującym zasady sprawiedliwości społecznej) i dlatego prawa należy przestrzegać, jakie by nie było. Chyba żeby sprzeciwiało się zasadom demokracji, no... to wtedy „nie ma przebacz”: wolność, równość, braterstwo, albo śmierć.
Oto mogliśmy niedawno dowiedzieć się, że dentyści, jako funkcjonariusze publiczni mają obowiązek rozpoznawania, że dzieci są źle traktowane i zgłaszania tego odpowiednim organom. Tym bardziej, że dzięki regularnym wizytom, na jakie dzieci powinny się zgłaszać do dentystów, mają oni bardzo dobre warunki ich „monitorowania”. Jeden z funkcjonariuszy, w randze ministra, oznajmił to właśnie na konferencji dla dentystów i studentów stomatologii, dodając, że na przykład w Norwegii w zeszłym roku dentyści zgłosili pięćset pięćdziesiąt przypadków przemocy wobec dzieci, a u nas ani jednego. Jak to?! Oni przeszło pięćset, a my ani jednego? Trzeba to jak najprędzej nadrobić. Może gdy zaczniemy rozpoznawać przemoc wobec dzieci ze zdwojoną... co tam – z potrojoną siłą (tzn. meldować regularnie tyle a tyle razy w tygodniu), to zasłużymy na słowa pochwały funkcjonariusza ministra, i może nas też podadzą za chlubny przykład na jakiejś innej konferencji, gdzieś w bardziej zacofanym kraju? Przykre wrażenie zatarł natychmiast inny funkcjonariusz, w randze profesora, który gorliwie zadeklarował włączenie wiedzy nt. rozpoznawania przemocy wobec dzieci i reagowania na nią, do programu nauczania na stomatologii, na swojej uczelni.

cały artykuł dostępny jest w wydaniu 4 (67) kwiecień 2013