21 października 2021


Armie skandynawskie działają w szczególnie trudnych warunkach dlatego też ich pojazdy muszą spełniać specyficzne wymagania. Poruszanie się po śniegach i bagnach północy długo zarezerwowane było wyłącznie dla narciarzy i łosi. W końcu skonstruowano pojazd o jeszcze niższym niż narciarza nacisku na centymetr kwadratowy.


Ryszard Romanowski

volvo

Od 1948 roku Szwedzi eksploatowali amerykańskie Studebakery Weasel pochodzące z pól bitewnych II wojny światowej. Niestety pojazdy te nie spełniały wszystkich wymagań, a do tego z każdym rokiem coraz trudniej było o części zamienne. Prowadzono intensywne prace nad stworzeniem własnej maszyny, która z łatwością poruszałaby się po sypkim śniegu, a jednocześnie była łatwa w prowadzeniu i ekonomiczna. W roku 1954 Lars Larson skonstruował niewielki pojazd gąsienicowy, nazwany Snow Track, napędzany silnikiem z VW Garbusa. Konstruktor działał jednak z zupełnie innych – niż praca dla wojska – pobudek. Chciał stworzyć pojazd, którym mógłby z kolegą jeździć na ryby w trudno dostępne miejsca. Powstał mały pojazd gąsienicowy z bardzo ciekawym rozwiązaniem systemu kierowania. Zamiast tradycyjnych dźwigni Larson zastosował siłowniki i klasyczną kierownicę. Nie trzeba było żadnych szkoleń bo Snow Tracka bez trudu prowadził każdy kierowca. Pojazd trafił do produkcji seryjnej i od razu zainteresowano się nim w USA i Kanadzie. Na potrzeby armii był jednak nieco za mały.
W 1956 roku sprecyzowano założenia projektu, a w 1960 zakończono testy pojazdu w najcięższych warunkach. Rok później wybrano producenta. Pojazd miał powstawać we współpracującym z British Aerospace Systems zakładzie koncernu Volvo, w miejscowości Arvika. Testowanie i udoskonalanie prototypów i przygotowywanie linii produkcyjnych zajęło niemal cztery lata. W roku 1964 ruszyła produkcja seryjna Volvo BV 202. Takiego pojazdu pancernego świat jeszcze nie widział.

cały artykuł dostępny jest w wydaniu 7/8 (70/71) lipiec/sierpień 2013