16 października 2021


Tu zakończę, bo w przeciwnym razie zamiast artykułu powstanie książka. Czy taka metoda modelowania bryłowego jest wygodniejsza niż „klasyczna”? Myślę, że tak.
Dlaczego?
1. Kolejność definiowania funkcjonalnych cech konstrukcyjnych nie ma znaczenia (Rys.22).Rys22_s
2. Technologiczność modelu bryłowego jest zapewniona dzięki integracji poleceń Draft i Fillet z definicją geometryczną każdej cechy konstrukcyjnej – system „wykrywa” wszystkie powierzchnie i krawędzie, które wymagają modyfikacji.
3. Krawędzie powstałe w wyniku zastosowania operacji Boole’a na bryłach cząstkowych mogą być w modelu funkcjonalnym identyfikowane automatycznie, co znacząco upraszcza definicję zaokrąglenia tych krawędzi. Jeśli zmieni się liczba krawędzi (nawet wtedy, gdy nie ma krawędzi!) operacja Update jest wykonywana bezbłędnie.
4. Liczba cech konstrukcyjnych jest w modelu funkcjonalnym znacznie mniejsza niż w modelu „klasycznym” dzięki czemu zmiany konstrukcyjne są łatwiejsze, a czas potrzebny na wykonanie operacji Update jest krótszy.

... Celem zastosowania modelowania funkcjonalnego jest przecież nie tylko technologicznie poprawna definicja modelu bryłowego projektowanej części, ale także automatyczna definicja narzędzia formującego...


 Do pełni szczęścia brakuje jednak pełnej integracji promieni zaokrągleń krawędzi wspólnych różnych cech funkcjonalnych z definicją funkcjonalną bryły jako całości. W tym przykładzie model bryłowy (PartBody) składa się z trzech obiektów (Solid Functional Set.1, EdgeFillet.1 i EdgeFillet. 2), z których tylko pierwszy (Solid Functional Set.1) jest „w pełni” funkcjonalny. Co prawda cechy typu EdgeFillet korzystają z definicji funkcjonalnej bryły i dlatego nie trzeba wskazywać krawędzi do zaokrąglenia, ale w strukturze modelu bryłowego znajdują się one poza obiektem Solid Functional Set.1. Rys23_sTaka struktura modelu generuje pewne (niewielkie) komplikacje procesu generowania modelu bryłowego narzędzia formującego (matrycy, formy, stempla). Celem zastosowania modelowania funkcjonalnego jest przecież nie tylko technologicznie poprawna definicja modelu bryłowego projektowanej części (Rys.23), ale także automatyczna definicja narzędzia formującego.

Ale o tym w kolejnym odcinku.

Andrzej Wełyczko

 

artykuł pochodzi z wydania 1/2 (28/29) styczeń-luty 2010