26 września 2021


Listopadowe targi Boot & Fun w Berlinie to doroczny przegląd żeglarskiej oferty na niemieckim rynku. Z punktu widzenia techniki jachtowej przybysza z Polski niewiele może zadziwić. Sporo bowiem najciekawszych konstrukcji powstaje u nas. Według wielu źródeł Polska jest największym po USA na świecie producentem jachtów motorowych.

Ryszard Romanowski

Jednakże każda ekspozycja żeglarska pozwala znaleźć ciekawe rozwiązania. Berlińczycy mają to, czego nam brakuje. Około 800 km dróg wodnych w obrębie samej tylko aglomeracji, którymi bez trudu dostać się można do każdego niemal miejsca kontynentu oraz wypłynąć na morze. Nic dziwnego, że jachty bywają znacznie większymi obiektami pożądania niż chociażby samochody. O ile pływanie po Sprewie, Haweli i kanałach dostarcza dużo przyjemności, to z jazdą samochodem po zatłoczonych ulicach jest zupełnie odwrotnie. Jachty prywatne, firmy oferujące czartery i rejsy wycieczkowe to ogromny rynek, na którym od lat obecni są polscy producenci, tacy jak np. Delphia Yachts.

Galeon
W berlińskich halach targowych podziwiano jachty polskiej stoczni Galeon

W halach targowych, znajdujących się w cieniu słynnej berlińskiej wieży radiowej z lat trzydziestych, podziwiano jachty polskiej stoczni Galeon. Zwracające uwagę śmiałe projekty, perfekcyjne wykonanie i luksusowy wystrój kabin przyciągały tłumy zwiedzających. Podobnie jak oferująca ogromną gamę jachtów, zarówno motorowych, jak i żaglowych, Bavaria. Producent ten ma również głębokie związki z polskimi stoczniami. Efektownie zaprojektowane i perfekcyjnie wykonane duże jachty motorowe lepiej jednak prezentowałyby się przy kejach Monte Carlo lub Cannes. Berlińskie hale były trochę zbyt ciasne. Oglądając jachty żaglowe trudno było nie zauważyć obecnej na wielu stoiskach firmy z Giżycka – Żaglownia T&J Sails. Na nic bowiem najlepsza nawet konstrukcja bez dobrego żagla.

 

cały artykuł dostępny jest w wydaniu 12 (147) grudzień 2019