28 września 2021


Z Samem Rogersem, pilotem i głównym konstruktorem ds. wytwarzania przyrostowego w Gravity Industries, współtwórcą Gravity Jet Suit – unikalnego kombinezonu do samodzielnego latania z napędem odrzutowym, rozmawia Jacek Zbierski

Jak to jest: być zawieszonym kilkanaście metrów nad ziemią, czy też poruszać się z prędkością kilkudziesięciu kilometrów na godzinę, z silnikami odrzutowymi przymocowanymi do ramion?
To wspaniałe i niesamowite uczucie, kiedy lecisz, patrzysz na silniki u ramion i wiesz, że sam to skonstruowałeś – lepiej żeby wszystko działało sprawnie… Kombinezon Gravity umożliwia bardzo dynamiczne latanie, z bardzo dobrą kontrolą wysokości. Wszystko to dzięki wektorowaniu ciągu za pomocą ruchu ramion. Chcąc zmniejszyć wysokość, delikatnie rozchylam ramiona na zewnątrz i po prostu obniżam lot. Nie ma potrzeby oczekiwania na redukcję obrotów turbiny silnika. Sterowanie tą metodą jest bardzo intuicyjne, gdyż opiera się na motoryce ludzkiego ciała i wymaga jedynie minimalnego osprzętu. Latanie w taki sposób to zupełnie inne doświadczenie niż lot w maszynie, do której się wchodzi…

IMG 1594
Sam Rogers podczas demonstracji Jet Suit

Latanie to twoja pasja?
Dziadek uczył mnie jak robić fajerwerki. Dorastałem robiąc eksperymenty pirotechniczne i budując zdalnie sterowane samoloty. Potem przyszedł czas na modele rakiet i silniki rakietowe. Dudniący hałas układu napędowego rakiety na paliwo o wysokiej mocy to coś niesamowitego. Już przed dołączeniem do zespołu Gravity miałem okazję projektować silniki rakietowe i odrzutowe pod kątem wytwarzania przyrostowego. Dzięki temu, nasz zestaw jest obecnie niemal w całości drukowany w 3D z aluminium, stali i nylonu.

Jak przebiegały prace nad konstrukcją Gravity Jet Suit?
Wszystko zaczęło się od Richarda Browninga, który wpadł na pomysł wyposażenia człowieka w układ napędowy, umożliwiający latanie bez dodatkowych przyrządów i awioniki. Zaczął eksperymentować z miniaturowymi silnikami odrzutowymi montowanymi do ramion. Pierwszą rzeczą, którą należało zweryfikować, była możliwość poruszania ramieniem z zamontowanym silnikiem działającym na pełnych obrotach. Następnym etapem były poszukiwania właściwej konfiguracji rozmieszczenia silników, w sposób pozwalający na uzyskanie odpowiedniej siły ciągu i utrzymanie stabilności. Podczas testów wyeliminowano konfiguracje sześciosilnikowe. Masa trzech silników na jednym ramieniu okazała się zbyt duża. Z kolei układ z rozmieszczeniem po jednym silniku na nogę i po parze na rękach okazał się niestabilny. Ostatecznie wybór padł na konfigurację z parą silników na każdym ramieniu i jednym, większym silnikiem na plecach. W takim układzie środek ciągu znajduje się powyżej środka ciężkości, a pilot jest otoczony trzema wektorami ciągu, co w konsekwencji zapewnia stabilność zarówno w locie, jak i w zawisie.

 

cały artykuł dostępny jest w wydaniu 3 (150) Marzec 2020