26 września 2021


Rozwój technologii przyrostowych, zapoczątkowany w drugiej połowie ubiegłego stulecia, nabrał nowego tempa w ostatnich dwóch dekadach i postępuje nadal na wielu płaszczyznach. W ujęciu gospodarczym ten proces przekłada się na wyniki finansowe sektora druku 3D, którego wartość, przy skumulowanym rocznym wskaźniku wzrostu rzędu 26%, do 2025 roku może przekroczyć 40 mld dolarów. Przy czym nie ulega wątpliwości, że konkurencja ekonomiczna sprzyja rywalizacji technologicznej. Dzięki temu, w oparciu o coraz to nowe rozwiązania zwiększające wydajność przyrostowych procesów produkcyjnych, realizuje się powoli wizja szybkiego wytwarzania, w której druk 3D zyskuje pozycję pełnowartościowej technologii produkcyjnej.


Jacek Zbierski

Innowacje w zakresie wytwarzania przyrostowego to nie tylko pojawiające się wciąż nowe techniki druku 3D, czy to z metalu, czy tworzyw sztucznych, czy też z materiałów kompozytowych i ceramiki, ale także doskonalenie już istniejących metod. W wielu przypadkach wysiłek konstrukcyjny koncentruje się na zagadnieniu powiększenia precyzji wykonania i jakości wydruków. Dla niektórych jednak zagadnieniem najbardziej wymagającym uwagi jest wydajność i przepustowość samego procesu druku.

azul5

Bob Cao i Alex Wiecke z Vancouver, założyciele Pantheon Design, od lat wykorzystywali w pracy drukarki 3D oparte na popularnej technologii FFF (Fused Filament Fabrication). W ich odczuciu było to dobre rozwiązanie w przystępnej cenie. W pewnym momencie zadali sobie pytanie: co by się stało, gdyby udało nam się dziesięciokrotnie zwiększyć wydajność drukowania? To właśnie wtedy postanowili opracować własną drukarkę. Ich podejście konstrukcyjne, skoncentrowane na wybranym problemie szybko przyniosło rezultaty. Wykorzystując komponenty zapożyczone z maszyn CNC i elementy profesjonalnej automatyki przemysłowej byli w stanie zbudować system motoryczny drukarki zapewniający pięciokrotny wzrost wydajności.

 

cały artykuł dostępny jest w wydaniu sierpień/wrzesień 2020