28 września 2021

 

3934a0 530c34d56580445bb5d9569370f3aceamv2

Samolot o niskim poziomie hałasu, emisji i kosztów operacyjnych, przeznaczony dla tzw. lotnictwa rozproszonego i regionalnego, a przy tym pozwalający powrócić Wielkiej Brytanii do roli znaczącego producenta samolotów, to cele założonego w 2014 roku start-upu Faradair Aerospace.

Ryszard Romanowski

Koncepcje tanich w eksploatacji i ekologicznych samolotów, głównie o napędzie elektrycznym, powstają i są realizowane w kilku firmach. Nie ulega już wątpliwości, że są one przyszłością lotnictwa regionalnego. Jednakże Bio-Electric-Hybrid-Aircraft, zwany w skrócie BEHA, opiera się na nieco innych założeniach. Przedstawione w 2015 roku pierwsze rysunki maszyny wywołały zażarte dyskusje i wiele krytycznych opinii, szczególnie dotyczących układu skrzydeł (projekt rozpoczął się od niemal typowego układu kaczki, tyle że o trzech płatach). Można więc było przeczytać, np. że koncepcja stawiającego duże opory aerodynamiczne triplana upadła po pierwszej wojnie światowej i jej odgrzewanie nie ma sensu. Tymczasem firma rozwijała koncepcję skrzydła opartego na konstrukcji trzech łączących się na końcach belek i poszukiwała inwestorów oraz dostawców niezbędnych do realizacji projektu mechanizmów.


Cały artykuł dostępny jest w wydaniu styczeń/luty 1/2 (160/161) 2021