27 września 2022

 

jzerro proa rekord

Epoka kliprów to był czas wielkich szybkości na wodzie. Zdawać by się mogło, że nie były to zwykłe statki handlowe, budowane do przewozu towarów lecz zaawansowane jednostki regatowe. XIX-wieczne społeczeństwo entuzjazmowało się rywalizacją poszczególnych jednostek na szlakach handlowych świata. Zdarzyły się rekordy, na których pobicie trzeba było czekać grubo ponad 100 lat.

Ryszard Romanowski

Dzisiaj nikt już nie pamięta, a nawet zbytnio nie interesuje się tym, co te jednostki przewoziły. Znane są za to ich nazwy i nazwiska kapitanów tych z nich, które w niewiarygodnie krótkim czasie pokonywały oceany.

Zaprojektowany przez Kanadyjczyka Donalda McCaya i zbudowany w jego stoczni East Boston Mass w połowie XIX wieku kliper Flying Cloud trafił w okres kalifornijskiej gorączki złota. Nic dziwnego, że niemal zmuszony był pokonywać tzw. złoty szlak pomiędzy Nowym Jorkiem a San Francisco. Droga wiodła przez dwa oceany, przez niebezpieczne skaliste wody przybrzeżne, a przede wszystkim – okryty złą sławą przylądek Horn. Wówczas rejs tą trasą trwał co najmniej 200 dni. Statki załadowane były towarami i niecierpliwymi poszukiwaczami złota. W 1854 roku Flying Cloud pokonał tę trasę w 89 dni i 8 godzin. Dzielnie gonił go kliper Andrew Jackson. W jego wypadku wyliczono nieco krótszy czas, ale okazało się, że nie był on mierzony od nabrzeża do nabrzeża lecz od pilota do pilota. Jak to często bywa przy biciu rekordów, przegrany usiłuje znaleźć jakiś haczyk aby podważyć osiągnięcia zwycięzcy. Przegrana była tym bardziej bolesna, że na pokładzie Flying Cloud nawigatorem była kobieta, Eleanor Creeasy, co w tych czasach było ewenementem. Ona wybierała kursy i optymalne trasy przejścia tak niebezpiecznych miejsc jak przylądek Horn.

kliper flying cloud jack spurling
Kliper Flying Cloud pędzla Jacka Spurlinga

Minął wiek i żadna jednostka żaglowa nawet nie zbliżyła się do rekordu ustanowionego przez Flying Cloud, mimo wielu prób. W końcu nadeszła era niezwykle wyrafinowanych technicznie i kosztownych maszyn regatowych, budowanych głównie do rywalizacji w Pucharze Ameryki. W roku 1989 francuska załoga na jachcie Gitana przepłynęła szybciej od XIX-wiecznego rekordu. W roku 2008 kolejna Gitana (13) pokonała trasę w 43 dni. W obu przypadkach były to wyrafinowane oceaniczne katamarany, z wieloosobowymi załogami. Podejmowano też były próby przez samotnych żaglarzy (około 200 razy). Żadnemu z nich nie udało się nawet zbliżyć do rekordu klipra Flying Cloud. Aż do tego roku.

21 kwietnia 2022 r. Ryan Finn na pacyficznej proa „Jzerro” zacumował w San Francisco po 93 dniach rejsu. Niespełna cztery dni dłużej od słynnego klipra. Na kei witał go Merfyn Owen, projektant jachtów pomagający w przygotowaniu Jzerro do tak forsownego i jak się okazało bardzo „budżetowego” rejsu.

Rekord jest podważany, bo samotny żeglarz przybijał do brzegu w Brazylii, Patagonii, ale po odliczeniu czasu postoju można stwierdzić, że jednak rekord został pobity, bo czas samotnego rejsu mówi sam za siebie i nawet jeśli nie będzie uznany to i tak rejs jest niezwykłym wyczynem. Żaden samotny żeglarz nie pokonał złotego szlaku szybciej. Wśród wielu zdziwienie i lekką konsternację wywołuje fakt, że rekordzistą nie jest wysublimowany technicznie wielokadłubowy jacht, a jednostka oparta o założenia ludów Pacyfiku, powstałe tysiące lat temu.

jzerro proa top view Small

 

Cały artykuł dostępny jest w wydaniu płatnym 7/8 (178/179) Lipiec/Sierpień 2022

Jak zakupić