28 maja 2024

 

restomod

Jest wielce prawdopodobne, że zmiany zachodzące w przemyśle samochodowym, wykluczające wiele dotąd stosowanych rozwiązań technicznych z powodu wymogów produkcji wielkoseryjnej, spowodowały, że ogromna grupa klientów chce czegoś więcej ponad standardową ofertę rynkową. Pseudoekologiczna propaganda nie przekonuje wszystkich. Za to wielkim zainteresowaniem cieszą się legendarne samochody sprzed lat, łączące efektowne nadwozia z wysokimi osiągami.

Ryszard Romanowski

Potwierdzają to statystyki. Ostatni salon samochodowy IAA we Frankfurcie był triumfem klasyki. Odwiedzający zamiast oglądać nieliczne premiery koncernów, tłumnie odwiedzali ekspozycję firm zajmujących się renowacją samochodów klasycznych. Podczas po-lockdownowego, odnowionego IAA w Monachium zaobserwowano ten sam trend. Klasyki, supersamochody i repliki stały się dla wielu odtrutką na nachalnie lansowane najnowsze, coraz droższe konstrukcje.

Zapewne miał rację David Brown (zbieżność imienia i nazwiska z dawnym właścicielem Aston Martina) mówiąc podczas ekspozycji w Genewie, że budowane przez niego, wraz z grupą najlepszych rzemieślników, perfekcyjne wersje modelu DB5 i klasycznego Mini przynoszą porównywalną satysfakcję zarówno  budowniczym, jak i klientom.

Szlachetne materiały i perfekcyjne wykonanie aut, które stały się motoryzacyjnymi legendami, a jednocześnie częściowe dostosowanie ich do wymagań XXI wieku, okazało się tym, czego oczekiwało wielu klientów. Powstał nowy termin – restomod, określający tego typu konstrukcje. Budową takich pojazdów zajęły się nie tylko małe manufaktury.

 

Cały artykuł dostępny jest w wydaniu płatnym 5/6 (188/189) Maj/Czerwiec 2023

Jak zakupić