27 września 2022

Problem ze współcześnie wykorzystywanymi w samolotach czujnikami prędkości polega na tym, że są one bardzo podatne na warunki atmosferyczne, a w szczególności na oblodzenie.


Umieszczone na zewnątrz samolotów rurki Pitota - to proste i niezawodne instrumenty mierzące prędkość, ale jeżeli do ich środka dostaną się owady, lód lub zanieczyszczenia, to dane przesyłane przez prędkościomierz do kokpitu mogą okazać się błędne. Przyjmuje się, że rurki Pitota były w przeszłości przyczyną kilku tragicznych wypadków lotniczych, w tym katastrofy lotu Air France 447 nad Atlantykiem w czerwcu 2009 roku. Samolot wleciał w obszar potężnego sztormu i kryształki lodu wypełniły wnętrze rurki, przez co piloci mieli złe dane odnośnie prędkości lotu.
Naukowcy z University of New South Wales w Canberze, przy współpracy z australijską agencją rządową prowadzącą projekty badawcze dla sektora obronnego, opracowali prototyp taniego prędkościomierza laserowego do zastosowania w samolotach. Czujnik przeszedł już pomyślnie testy w tunelu aerodynamicznym. Nie będzie w przyszłości narażony na wpływ prądów powietrznych, ponieważ można go zamontować we wnęce na powierzchni kadłuba i osłonić ją przezroczystą szybką. Wnękę można ogrzewać tak, aby na zewnątrz nie pojawił się lód. Promień lasera przenikający przez szybkę pada na dowolną powierzchnię na zewnątrz kadłuba samolotu. Nowe czujniki nie wyprą rurek Pitota z konstrukcji lotniczych, będą jedynie stanowiły dodatkowe punkty pomiarowe służące do weryfikacji wskazań starszych prędkościomierzy.

źródłó: newsroom.unsw.edu.au