16 października 2021


Decyzja
Zmęczony spekulacjami na temat mocy i przełożeń postanowiłem przystąpić do rysowania. Pamiętałem zasady szefa, którego jako jedynego, w mojej długiej drodze zawodowej, bałem się. Było to w jednej amerykańskiej firmie. Szef był ode mnie starszy, mądrzejszy, inteligentniejszy i do tego złośliwy. Dał mi kilka lekcji, które zapamiętałem na całe życie. Gdy pewnego dnia, spytał mnie o stan jednego z wielu projektów, które dla niego realizowałem, zacząłem się wykręcać rys_stłumacząc, że później zaistnieją warunki, by wykonać zadanie optymalnie. Dość szybko przeciął mój pokrętny wywód powiedzeniem: ”Jerzy, better immediate action than postponed perfection”, co można przetłumaczyć na język polski jako: „lepsze natychmiastowe działanie niż odwlekana doskonałość”. Ja również uważam, że lepsze jest nawet nieporadne działanie niż uczone spekulacje. Jeśli bowiem w wyniku niezbyt wyrafinowanych działań uzyskamy marny rezultat, to i tak zaczynamy lepiej rozumieć zjawiska i możemy korygować nasze metody. Uprawiając spekulacje, przez cały czas pozostajemy w punkcie wyjścia. Postanowiłem, że lepiej będzie zacząć działanie i korygować swoje błędy niż próbować rozwiązać problem zza biurka.
Ostatecznym zagrożeniem wielu konstrukcji jest to, że cała energia twórcza pójdzie w samą koncepcję.

Dokumentacja
Ponieważ oprócz innych przywar jestem maniakiem legalności oprogramowania, a w tamtym czasie (rok 2005/6) nie miałem w domu nic lepszego, to cała dokumentacja powstała w darmowym programie DesignCAD 2D zakupionym wraz z czasopismem Enter w 1996 roku. Jak się okazuje, nawet taki prosty program umożliwia skonstruowanie przyzwoitego urządzenia, bo przecież to konstruktor stanowi o jakości konstrukcji, a nie narzędzie do rysowania. Przykładowy rysunek elementu napędowego przedstawia rysunek 1, na poprzedniej stronie.

Budowa prototypu
Postanowiłem wykonać ramę urządzenia jako konstrukcję spawaną z blachy stalowej, a wszystkie potrzebne kształtki wypalić laserem. Etap spawania ramy pokazano na fotografiach 2, 3 i 4.
Pokazane  na zdjęciu 3 wzmocnienia w postaci dwóch płaskowników i jednej śruby dwustronnej M8 miały za zadanie zmniejszyć deformacje spawalnicze i po zespawaniu całości zostały usunięte.
Zdjęcie 4 pokazuje ramę kompletną.

fot.2 fot.-3 fot.-4


Pozostałe elementy miały być mocowane śrubami. Pierwsze próby ruchowe i przymiarki do motocykla zostały przeprowadzone wiosną 2006. Jedna z przymiarek jest pokazana na zdjęciach 5, 6, 7 i 8.
Zdjęcie 7 pokazuje istotne szczegóły konstrukcji. Widać na nim otwory umożliwiające zmianę położenia rolki biernej w celu dopasowania jej położenia do średnicy koła pojazdu. Widoczną jest też radełkowana powierzchnia rolki czynnej napędzającej. Rolka bierna jest gładka. Obie rolki są wykonane jako konstrukcja spawana. Powierzchnie toczną wykonano z rury stalowej. Całość ocynkowano elektrolitycznie dla ochrony przed korozją i dla estetyki. Do ramy przykręcone są oprawy łożysk. Są to łożyska kulkowe w wahliwych oprawach, stosowane głównie w maszynach rolniczych. Bardzo dobrze znoszą one odkształcenia konstrukcji. W środkowej wewnętrznej części ramy widoczne są stożki i rolki pozycjonujące. Stożki mają za zadanie wprowadzić koło we właściwe położenie, a rolki – nie dopuszczać do tarcia opony obracającego się koła o ramę urządzenia. Składana rampa najazdowa jest dość długa, dla łatwego wprowadzania pojazdów do urządzenia. W pozycji roboczej rama spoczywa na przyspawanych krótkich nóżkach z pręta stalowego.

fot.-5 fot.-6 fot.-7 fot.-8


Po przeprowadzeniu udanych prób rozruchowych, urządzenie zostało wyposażone w osłony, instalację elektryczną i pomalowane. Blacha najazdowa została usztywniona żebrem z płaskownika i ocynkowana ogniowo. Do tego żebra przyspawano hak na przewód elektryczny. Ostateczny kształt pierwszej wersji przedstawiają zdjęcia 9, 10, 11 i 12.

fot.-9 fot.-10 fot.-11 fot.-12


Zdjęcia pokazują urządzenie w pozycji roboczej, złożone w pozycji poziomej i złożone w pozycji pionowej. W tej pozycji urządzenie może być przechowywane i jest gotowe do transportu na kółkach, widocznych na zdjęciu.

Zmiany konstrukcji
Po pierwszym okresie eksploatacji doszedłem do wniosku, że mojemu aparatowi brakuje mocy. Dzięki stosowaniu pierwszego biegu w motocyklu mogłem go bez problemów uruchamiać, szczególnie gdy wspomagałem pierwszą fazę rozruchu odprężnikiem. Odnosiłem jednak wrażenie, że silnik elektryczny pracuje cały czas w przeciążeniu. fot.-13_sW tej sytuacji postanowiłem zdecydowanie dodać mocy i podnieść obroty silnika. Jak już wcześniej wspominałem, dokonałem więc wymiany silnika na znacznie mocniejszy, o mocy 3 kW i o obrotach znamionowych 3000 obr/min. Trochę się z tą decyzją ociągałem, ale wołem przeholować niż nadal cierpieć niedostatek. Ostatecznie wyłożyłem kolejne 300 PLN i kupiłem większy silnik. Ponieważ był on od tego samego producenta i z tego samego typoszeregu, wymiana trwała pół godziny. Efekt przeszedł moje oczekiwania. Urządzenie w końcu zaczęło działać tak, jak chciałem, by pracowało od początku. Motocykl zapalał szybciej i lżej na drugim biegu.
Nowy silnik różni się od poprzedniego jedynie tym, że jest nieco dłuższy. fot.-14_sUrządzenie w ostatecznej postaci pokazano na zdjęciach 13 i 14. Z silnikiem o mocy 3kW ochoczo pokręca on silnikami moich samochodów i motocykli. Jeszcze raz potwierdziło się amerykańskie powiedzonko dotyczące mocy silników: „the bigger the better” czyli im większe, tym lepsze. To stwierdzenie jest dziś niezbyt poprawne politycznie, ale każdy, kto jeździł kiedyś Trabantem lub Maluchem, wie co chcę powiedzieć.
Całe urządzenie kosztowało około 2000 PLN nie licząc oczywiście mojej pracy, którą traktuję jako twórczą zabawę i przyjemność. Niestety nie jest to mało, ale prawie wszystkie męskie zabawki mają to do siebie, że są kosztowne lub bardzo kosztowne.

Jerzy Mydlarz


Literatura:
1.Jędrzejowski J.: Obliczanie tłokowego silnika spalinowego. WNT, 1971
2.Niewiarowski K.: Tłokowe silniki spalinowe. WkiŁ, 1983
3.Wajand J.A., Wajand J.T.: Tłokowe silniki spalinowe. WNT, 1993

 

artykuł pochodzi z wydania 10 (25) październik 2009