16 października 2021


— Patrząc na motocykl z przodu uwagę zwracają ogromne chłodnice. Ta górna, to na pewno cieczy chłodzącej, a dolna, zapewne oleju?

— Dolna, to chłodnica powietrza tzw. intercooler sprężarki. Proszę spojrzeć z boku. Turbo sprężarka podczas pracy potrafi rozgrzać się do czerwoności, a jest tylko centymetr od chłodnicy. Może dojść do tego, że chłodnica po prostu się stopi. Zastosowaliśmy dwa wentylatory, które służą nie tylko do chłodzenia cieczy. munch-inz.K.C.-009_sNie ma innego rozwiązania. W samochodzie można sprawę rozwiązać na różne sposoby, np. przy pomocy ekranu. Tu nie ma takiej możliwości, jest zbyt ciasno.

Tego elementu układu chłodzenia nie potrafili zmontować Niemcy, po przeniesieniu projektu... Trzeba było zachować dokładnie określoną kolejność. Podejrzewam, że teraz bez notesika tego motocykla bym nie złożył. Musiałbym od nowa się tego uczyć. Nie wolno zapomnieć o niczym np. że tam trzeba tę opaskę dociągnąć, a później kolejną, ustawioną w taki, a nie inny sposób. Niemcy walczyli, zmontowali i okazało się, że nie działa. Głupi Polacy to robią, a im nie wyszło.

Zakończenie serii nie było problemem finansowym tylko ambicjonalnym. Chodziło o to, żeby motocykle produkowano w Niemczech. Zmontowali jeden silnik bez dokonania wstępnego dotarcia i prób na hamowni. Silnik rozleciał się na autostradzie i zalał ją olejem. Na tym zakończyła się produkcja w Niemczech.

— A jak zaczął pan przygodę inżynierską z tak skomplikowanym projektem?
munch-inz.K.C.-008_s
— Żeby coś takiego zrobić trzeba mieć łut szczęścia, że akurat na mnie wypadnie. Inżynierów w Polsce jest dużo. Po pierwsze trzeba mieć szansę, a po drugie – ją wykorzystać. Gdy pierwszy raz pojechałem do Friedla traktowałem to bardziej prestiżowo. Sam nie wierzyłem, że potrafię zrobić coś takiego. Zadziałała presja właściciela. Następnie, zwiedziłem prawie wszystkie fabryki motocykli. Nie szukałem tego co im wychodzi, ale tego co nie wychodzi, z czym mają problemy.

Pierwszą ramę gięliśmy za pomocą giętarki do rur hydraulicznych. Jak rury centralnego ogrzewania. Tak powstał pierwszy egzemplarz. Nie potrzeba żadnych ekstra narzędzi, trzeba mieć głowę na karku. Pobiliśmy wszelkie rekordy. Motocykl powstał w ciągu dziewięciu miesięcy od czystej deski kreślarskiej, z gotowymi jakimiś tam rozwiązaniami np. silnika.

W ciągu tych dziewięciu miesięcy przygotowaliśmy pomieszczenia, w których znalazło się biuro projektowe i prototypownia. To był 1999 rok, od czerwca powstaliśmy jako spółka. Przez ten czas powstawał motocykl, w którym ileś tam elementów gumowych trzeba było robić na zamówienie, zamówić kola, zrobić formy, znaleźć tylu kooperantów. 023_sA wracając do kół, to nie wystarczyły odlewy. Musiały przejść homologację w OBR BOSMAL w Bielsku. Zresztą cały motocykl przechodził też homologację w Bielsku. Te kilka lat, które spędziłem przy tym projekcie, pochłonęło ze dwadzieścia lat mojego życia. Po decyzji przeniesienia projektu do Niemiec przez chwilę poczułem ulgę. Pod koniec było podnoszenie poprzeczki w nieskończoność, a to, że opaski mają być czarne, a nie w kolorze metalu i podobnych drobiazgów. Chyba po to, żeby nas zmęczyć.

— Silnik o mocy 260 KM i momencie 360 Nm pracuje w – pozornie – bardzo delikatnej ramie. Jak dało się skojarzyć potężną moc z tak finezyjnym wyglądem?

— Proszę popatrzyć na dół silnika. Ponad miską olejową znajduje się tzw. sucha miska olejowa, która nie ma nic wspólnego z klasycznym systemem suchej miski olejowej. Wszystkie panewki oparte są na mostkach, podporach, przez które przechodzą śruby.021_s Aby nakrętka się nie odkręcała zastosowane były specjalne podkładki o indywidualnie dobranych grubościach. Pod spodem dopiero to wszystko było podparte elementem aluminiowym. To usztywniało cały silnik do tego stopnia, że gdyby zabrakło tej suchej miski, to by się wyginał. Również ze względu na usztywnienie konstrukcji zastosowaliśmy suche tuleje cylindrowe. Problemem było sprzęgło, którego wymiary musiały być niewielkie. Moment obrotowy 360 Nm po zredukowaniu wynosił na sprzęgle 760 Nm.

Nie było wtedy projektowania 3D i trzeba było mieć dużo wyobraźni aby zaprojektować niektóre mechanizmy. Program 3D dotarł do nas dopiero w 2001 roku.
Nasz profesjonalizm był tak daleko posunięty, że na każdym stanowisku była przygotowana kompletna dokumentacja techniczna. Wszystkie potrzebne części były rozmieszczone w tzw. spirali, w odpowiedniej kolejności. Niemcy jak przejmowali produkcję robili masę zdjęć. A nie trzeba było robić zdjęć, tylko pomyśleć.

Nowy-obraz-2_s