23 czerwca 2018


Jedną z uznawanych powszechnie i panujących współcześnie tendencji, jest presja, żeby co chwila wszystko wszędzie zmieniać, „unowocześniać”, niby dla sprostania wyzwaniom też zmieniającego się dynamicznie świata. Ale przecież prawdziwe wyzwania są od zawsze te same – pragnienie miłości, szczęścia, dobra, więc o co chodzi? Te wszystkie „dostosowywania”, te szeroko zakrojone akcje, masowo nagłaśniane, angażujące wszystkie możliwe władze i ośrodki decyzyjne, biznesowe, polityczne, świeckie i nawet kościelne, to całkowicie bezpłodne inicjatywy, oszukańcze próby otumanienia człowieka, „wkręcenia” go – jak to się dziś mówi.

Tomasz Gerard

Człowiek ze zmiennym usposobieniem, kapryśny, humorzasty nie jest kimś, na kim można by polegać. Nikt nie szuka za wszelka cenę zażyłości z taką osobą, dla której zmiana to coś organicznego. W tym przypadku – zmiana usposobienia. Oczywiście, słynne powiedzenie, albo raczej zaśpiewanie: La donna è mobile (co nie znaczy, jak się niektórym wydaje, że kobieta się przemieszcza) nie dotyczy tego przypadku. Ale jak wiemy zmieniają się nie tylko ludzie.
O ile w technice i technologii zmiany są podyktowane rozwojem tych dziedzin (dla usprawnienia procesów, zwiększenia wygody, bezpieczeństwa itd.) to zmiany np. w kolorach paznokci, kroju ubrań i fryzurach nie są podyktowane niczym sensownym. To po prostu elementy tresury, której masy ludzi poddają się bez zastanowienia. Moda jest zwyczajnie głupia. I w normalnych warunkach ludzie byliby w stanie to dostrzec. Ale moda wsparta potężnym aparatem współczesnej propagandy (wobec której Ministerstwo Propagandy Rzeszy albo Wydział Propagandy i Agitacji KC KPZR to „ubodzy krewni”) i wszystkich środków masowego rażenia – dla niepoznaki zwanych środkami przekazu – to niemal najważniejszy element życia dzisiejszego człowieka. To straszne, ale większość ludzi naprawdę myśli, że musi być modna. Nie – mądra, rozsądna, pracowita, rzetelna, uczciwa, ale właśnie modna. Kiedyś, w zamierzchłych czasach PRLu krążył dowcip: – Kim być wolał być: łysym czy głupim? – No pewnie, że głupim! – Dlaczego? – Bo to się tak nie rzuca w oczy. Dziś łysina nie jest przedmiotem drwin, ale bycie niemodnym – jak najbardziej: – Słuchaj, kim być wolał być: głupim czy niemodnym? – No pewnie, że głupim!
Z kolei w strukturach społecznych, obyczajowych i ustrojowych, w naszej historii ostatniej też wciąż zmiany i zmiany. Tu dominuje namiętność do niszczenia: im większa ruina tym lepiej. Choć oczywiście wszystko na pozór wygląda elegancko – barbarzyńcy poprzebierani są w dobrze skrojone garnitury, mówią językami; pouczeni przez swoich treserów (o przepraszam, trenerów rozwoju osobistego, czy jakoś tak) unikają na wizji brzydkich wyrazów i w plazmowych ekranach prezentują się profesjonalnie, ale ich dzieła świadczą o nich. W końcu realizują to, co zawsze głosili, w swojej ulubionej piosence: – Przeszłości ślad dłoń nasza zmiata. I rzeczywiście zmiatają, aż się kurzy.

 

cały artykuł dostępny jest w wydaniu 1/2 (124/125) styczeń-luty 2018