27 maja 2019


Niedawno pojawiła się w mediach informacja, że Polska jest trzecim na świecie eksporterem netto papieru toaletowego i odpowiada za 3,5% globalnych dostaw tego produktu. A pamiętamy, że za PRL był to jeden z głównym towarów deficytowych. Jak to możliwe, że przeszliśmy taką drogę? Po prostu, tak działa prywatna przedsiębiorczość i wolny handel, w przeciwieństwie do niewydolnej gospodarki centralnie sterowanej.

Tomasz Cukiernik

Polscy prywatni przedsiębiorcy świetnie sobie radzą w wielu sektorach gospodarki. Od 2003 roku do 2018 roku wartość eksportu produktów spożywczych i papierosów z Polski do krajów Unii Europejskiej wzrósł 8-krotnie, co wynika z danych Eurostatu. Polacy słyną też z produkcji i eksportu gier komputerowych czy mebli. Według GUS w 2017 roku eksport mebli i ich części sięgnął astronomicznej kwoty niemal 11 mld euro. Z kolei po upadku państwowych stoczni prywatne firmy rozwinęły produkcję jachtów. Polska jest drugim na świecie producentem jachtów motorowych o długości do 9 m. Według danych Polskiej Izby Przemysłu Jachtowego i Sportów Wodnych, co roku stocznie jachtowe budują około 22 tys. jednostek i aż 95% z nich idzie na eksport. Sukcesy nasi przedsiębiorcy odnoszą także w hodowli zwierząt futerkowych – zajmują trzecie miejsce na świecie i drugie w Europie. W latach 2012-2017 branża podwoiła eksport z 5 do ponad 10 mln skór. Świetnie rozwija się również międzynarodowy transport towarów. Polskie firmy opanowały ponad jedną czwartą unijnego rynku i od 2008 roku są liderami w UE.
Tych wszystkich sukcesów nie zawdzięczamy ani polskim, ani unijnym politykom i urzędnikom, a wyłącznie ciężkiej pracy polskich przedsiębiorców i ich pracowników. Nie zawdzięczamy tego także unijnym dotacjom, a bardziej temu, że branże te nie były zauważane przez władze i przez to za bardzo się do nich nie wtrącały. Tak działa wolny rynek i będzie działał, dopóki politycy, czy to polscy, czy brukselscy, nie ukręcą mu łba. A pojawia się na to chętka. Był projekt ustawy zakazującej hodowli zwierząt futerkowych, ale szczęśliwie trafił do kosza. Niestety, na początku kwietnia br., pod wpływem niemiecko-francuskich lobbystów Parlament Europejski przegłosował antykonkurencyjne regulacje dotyczące wewnątrzunijnego transportu i w efekcie prawdopodobnie wiele polskich firm będzie musiało zostać zlikwidowanych. Z kolei przemysł meblowy i papierniczy mocno zostanie dotknięty przygotowywaną przez Komisję Europejską, na zlecenie lobbystów i ekologów, unijną inicjatywą LULUCF. Efekt będzie taki, że tym rozwojowym polskim branżom zwyczajnie zabraknie surowca. A unijny zakaz sprzedaży papierosów smakowych, którego liderem produkcji jest polska branża tytoniowa, już się dokonał i w przyszłym roku wejdzie w życie.

 

cały artykuł dostępny jest w wydaniu 4 (139) kwiecień 2019