19 kwietnia 2019


Wiele samochodów koncepcyjnych, o których przy pierwszych prezentacjach mówi się, że wejdą do seryjnej produkcji, nigdy nie pojawia się na rynku. Co najwyżej elementy ich konstrukcji trafiają do seryjnych modeli zupełnie nie przypominających efektownych protoplastów.

Ryszard Romanowski

Zaprezentowany podczas genewskiego salonu samochodowego w 2017 roku koncept super-samochodu nazwany Dendrobium D-1 mimo zapewnień przedstawicieli jego twórców robił wrażenie raczej ciekawej bryły przestrzennej niż czegoś, co miałoby kiedykolwiek pojawić się na drodze. Dendrobium to nazwa rodziny storczyków. Samochód oraz sposób otwierania jego drzwi i paneli dachu rzeczywiście trochę przypominał kwiat storczyka i zwracał uwagę zarówno estetów, jak i ekspertów od klas super- i powstającej hiper-samochodów.

Denbrobium D 1 XP 2

Niekonwencjonalna bryła miała bowiem wyszukane i widoczne rozwiązania, wpływające na aerodynamikę. Wyraźnie widać było w przedniej części auta kształty, które mogłyby precyzyjnie rozdzielać strugi powietrza, kierując ich część pod ukształtowaną aerodynamicznie podłogę, zakończoną tylnym podwójnym dyfuzorem. Wyraźnie widoczne były typowe dla tej klasy samochodów podwójne wahacze, zarówno przedniej, jak i tylnej osi. Poprzez wykonane z lekkich stopów felgi kół, z których przednie miały średnicę 20, a tylne 21 cali, można było dopatrzyć się ceramicznych tarcz i rozbudowanych zacisków hamulcowych. Zastosowano specjalnie zbudowane dla tego konceptu opony Michelin, a jakości użytych kompozytów z udziałem włókna węglowego nie powstydziłyby się takie marki jak Ferrari lub Lamborghini. Przynajmniej wygląd tych elementów sprawiał takie wrażenie. Przekonania co do wysokiej jakości elementów konstrukcji samochodu dodawał fakt, że jego twórcy blisko współpracowali ze znaną z F-1 marką Williams Advanced Engineering.

 

cały artykuł dostępny jest w wydaniu 3 (138) marzec 2019