17 października 2021
(felieton)

Pani w klasie pyta: - Dzieci, czy wiecie co jest najszybsze na świecie? - Ja wiem! Ja! - zgłaszają się - Samochód! Samolot! A nie, bo rakieta! - A właśnie, że światło jest szybsze – mówi jedna z dziewczynek, a klasowy „filozof” na to: - Myśl ludzka jest najszybsza, szybsza od światła. W ciszy, która zaległa po tej odpowiedzi, jasno zabrzmiał głoś Jasia: - To nie prawda! Mój tata jest szybszy! - Jak to Jasiu?? - A tak, wczoraj, jak wrócił z pracy, to powiedział „przyszedłem szybciej niż myślałem”.

Tomasz Gerard

Rzeczywistość jest dziś ogarnięta wszechobecnym pędem, gonitwą nieustającą. Wszystko musi być szybciej – szybciej trzeba wprowadzać produkty na rynek, szybciej je z tego rynku zabierać, szybciej trzeba produkować, szybciej uczyć się, jeść i „poznawać” świat. Ultraszybką sferą życia społecznego są media, w rytm których ludzie próbują się później ze sobą porozumiewać. Prędkość wypowiadanych słów w radiu czy telewizji ma sprawiać wrażenie profesjonalizmu. Bo, jak przekazują różne badania, ponoć 80% odbiorców ocenia mówiącego na podstawie tego jak mówi, a nie co mówi. Ale, że trzeba wszystko robić coraz szybciej, to i na to już nie ma czasu zwracać uwagę. W takich np. programach publicystycznych w telewizji, wszyscy spieszą się, żeby powiedzieć to, z czym przyszli. Nie mogą czekać na swoją kolej, tylko mówią jeden przez drugiego, bo może nie zdążą. Kiedyś, wobec takich nadmiernie gadatliwych, używało się określenia, że mówią co im ślina na język przyniesie. Dzisiaj to już nieaktualne. Po prostu biologicznie niemożliwe – ślinianki nie są w stanie pracować tak szybko, jak trajkoczą najbieglejsi w rzemiośle.

cały artykuł dostępny jest w wydaniu 5 (20) maj 2009