16 października 2021


(komentarz gospodarczy)

Lubię spacerować. Odwiedziłem niedawno Park Śląski w Chorzowie. Obok wejścia do zamkniętego budynku stoi zielony infokiosk z logo parku. To, że jest brudny nie ma żadnego znaczenia, ponieważ i tak nikt z niego nie skorzysta. Dlaczego?

Tomasz Cukiernik

Choć jest nadal podłączony do energii elektrycznej (licznik opłacany przez podatników bije), to ekran ustrojstwa nie dość, że bokiem, to wyświetla wyłącznie rzędy nic niemówiących liter i cyferek. Ewidentnie zepsuł się system komputerowy. Pytanie: dlaczego infokiosk nie jest naprawiany? Odpowiedź jest oczywista. Dlatego, że zarządzają nim urzędnicy, a na dodatek nikomu nie jest do niczego potrzebny.
Jeszcze nigdy nie widziałem, by ktokolwiek korzystał z jakiegokolwiek ulicznego infokiosku. Po co więc został tu postawiony? Bo Unia Europejska dała część pieniędzy. Urządzenie zainstalowano w ramach projektu „Budowa kompleksowego systemu informacji turystycznej w Wojewódzkim Parku Kultury i Wypoczynku im gen. Jerzego Ziętka (dawna nazwa Parku Śląskiego) w Chorzowie”, który współfinansowano z pieniędzy RPO Województwa Śląskiego na lata 2007-2013. Prawdopodobnie oznaczony w umowie dotacyjnej czas funkcjonowania infokiosku dawno minął, więc – z urzędniczego punktu widzenia (właścicielem parku jest spółka należąca do województwa śląskiego) – naprawa tym bardziej nie ma sensu. Ważne, że zarobił dostawca urządzenia, pewnie z jakiegoś „zaprzyjaźnionego” kraju UE. No ale dlaczego w takim razie nadal nie odłączono energii elektrycznej? Czy śląscy urzędnicy nie walczą z tzw. globalnym ociepleniem? Można się domyślać, że to efekt typowej dla urzędników utracjuszowskiej i niegospodarnej postawy.
To oczywiście nie jest jedyny przykład na to, że pieniądze z Unii Europejskiej są beznadziejnie źle wydawane. Podobnych casusów można podać całe pęczki. Od kilku lat niemal codziennie chodzę ścieżką rowerową, której budowę również współfinansowano z unijnych dotacji, o czym informuje wielka tablica propagandowa. Nie wolno tam spacerować? Jeszcze ANI RAZU nie przejechał tamtędy rower! Dobrze, że ścieżka nie generuje dodatkowych kosztów, jak to jest w przypadku deficytowego Centrum Dziedzictwa Szkła w Krośnie. Na funkcjonowanie przybytku samorząd płaci co roku ok. 1 mln zł. Mimo to władze miasta nadal uważają, że to najlepszy pomysł na turystykę w Krośnie.

 

cały artykuł dostępny jest w wydaniu 11 (146) listopad 2019