23 października 2021


O firmie Marine Turbo Technologies (MTT) zrobiło się głośno w pierwszej dekadzie tego wieku, gdy zaprezentowała motocykl napędzany turbiną Rolls Royce Allison 250, znaną dotąd głównie ze śmigłowców, takich jak np. Jet Ranger. Motocykl Y2K o mocy 320 lub w specjalnej wersji 420 KM nadal budzi największe emocje i ciągle można go zamawiać za kwotę około 170 tysięcy USD. Mimo to pozostaje tylko wizytówką firmy, która ma znacznie większe spektrum działania.

Ryszard Romanowski

Jej założyciel Ted McIntyre jest specjalistą od silników turbinowych, a wcześniej związany był głównie ze śmigłowcami. Kiedy doszedł do wniosku, że silniki turbinowe doskonale nadają się do wykorzystania w jednostkach pływających, pojazdach lądowych, pompach itd., zebrał odpowiednich fachowców i założył w południowej Luizjanie, na obszarze 36500 m2  firmę, dla której nie ma rzeczy niemożliwych.

silniki turbinowe

Zalety silnika turbinowego są niezaprzeczalne. Jest on pozbawiony wibracji i prosty w budowie. W skutek całkowitego spalania paliwa emituje czyste spaliny. Starsze konstrukcje emitowały związki azotu ale uporano się z tym już w latach siedemdziesiątych, realizując program samochodu turbinowego. Zanim nastała moda na tzw. wielopaliwowość, silnik turbinowy mógł pracować już na przeróżnych paliwach, od oleju napędowego poprzez benzyny, biopaliwa, oleje opałowe, do nafty lotniczej. Nie trzeba było go specjalnie dostosowywać. Podczas prezentacji prototypowych turbinowych Chryslerów w Meksyku napełniono zbiornik Tequilą, a w Paryżu perfumami Chanel 5... Jednostka działała bez większych problemów błyskawicznie osiągając temperaturę pracy.
Ruchome elementy silnika wykonują wyłącznie ruch obrotowy, stąd duża trwałość i łatwość konserwacji. Ciekawą cechą silnika jest również pełna odporność na gwałtowne przeciążenia.
Samochody turbinowe wymagały nieco innej techniki jazdy. Ruszając należało przełożyć lewarek w pozycję „Drive” i trzymając nogę na hamulcu mocno wcisnąć pedał gazu. Po puszczeniu hamulca pojazd rozpędzał się błyskawicznie nie dając najmniejszych szans nawet bardzo mocnym benzynowym konkurentom. Szef projektu Chryslera George Hubner zmuszony był to publicznie zademonstrować, gdy złośliwe media rozpisały się na temat mizernych przyśpieszeń i słabnięcia na podjazdach.

 

cały artykuł dostępny jest w wydaniu 4 (91) kwiecień 2015