6 grudnia 2021


Jedną z najbardziej oczekiwanych premier tegorocznego genewskiego salonu samochodowego jest nowe wcielenie legendarnego Alpine A110.

Ryszard Romanowski

Podczas gdy przemysł motoryzacyjny zmierza w kierunku rozwoju dowsizingu silników benzynowych, hybryd, napędów elektrycznych i jazdy autonomicznej, a z drugiej strony oferuje budowane w niewielkich seriach supersamochody, których użyteczność jest co najmniej dyskusyjna, na rynku pozostaje niewielka nisza. To samochody sportowe, budowane według starych recept, z silnikami o stosunkowo niewielkiej pojemności, z bardzo dobrym stosunkiem masy do mocy, a jednocześnie dostępne dla przeciętnych przedstawicieli klasy średniej. Według szacunków, do 2020 roku ten segment rynku samochodowego wzrośnie o 50%.

Alpine 75570

Obecnie budowa takich samochodów stanowi ogromne wyzwanie dla konstruktorów. Spełnienie wymaganych warunkami homologacji drogowej norm bezpieczeństwa sprawiło, że niewielkie auta, tzw. klasy A, często ważą ponad 1000 kg. Zaprojektowanie sportowego auta napędzanego mocnym silnikiem o pojemności około 2 l, o masie około 1 t, zapewniającego komfort podróżnym i spełniającego ostre normy bezpieczeństwa jest niemożliwe bez wykorzystania wyszukanych i drogich technologii, metali lekkich i kompozytów. A cena oczekiwanego przez klientów pojazdu musi być skalkulowana na akceptowalnym przez nich poziomie. Przez długie lata samochody takie powstawały w firmach Lotus i Porsche. W drugiej dekadzie XXI wieku powstała kompozytowa Alfa Romeo 4C. W ubiegłym roku Renault zaprezentował koncepcyjny „remake” legendarnego modelu Alpine A110, zapowiadając jednocześnie jego małoseryjną produkcję. Podczas prezentacji w Monte Carlo i na otaczających miasto alpejskich drogach świadkowie wydarzenia nie ukrywali zachwytu, nie obyło się też bez łez wzruszenia.
Marka Alpine założona została w 1955 roku przez Jean’a Rédélé. Urodzony 17 maja 1922 roku w Dieppe kierowca rajdowy, przedsiębiorca i wizjoner został najmłodszym dealerem europejskiej sieci Renault. Gdy w 1947 do salonów sprzedaży trafił Renault 4CV, pojazd o bardzo burzliwej historii, Rédélé od razu zauważył jego wielki sportowy potencjał. Wyruszył nim na tasy rajdów i wyścigów, nawet tak gigantycznych jak Mille Miglia. Jednocześnie rozpoczął udoskonalanie seryjnego auta, w wyniku czego zaczęła powstawać zupełnie nowa konstrukcja. Samochody sportowe na bazie 4CV zmieniały się nie tylko mechanicznie. Przebudowywano nadwozia z wykorzystaniem włókna szklanego, a w końcu budowano zupełnie nowe karoserie, z pomocą takich mistrzów jak Allemano i Michelotti.


cały artykuł dostępny jest w wydaniu 3 (114) marzec 2017